Ford Scorpio Team
Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio

Silnik + zasilanie paliwem - Czy wszystko co najgorsze już mi się przydarzyło?

cynt - |31 Sie 2008|, 2008 12:32
Temat postu: Czy wszystko co najgorsze już mi się przydarzyło?
Od roku mam zaszczyt znajdować się w gronie nie zawsze szczęśliwych posiadaczy Wielorybów  Mój Turnier z 1995 roku, ma silnik 2,0 l DOHC, 16V. Przez okrągły rok jeździło mi się nim znakomicie. Spełniał swoje zadania w sposób lepszy od zadowalającego. Aż tu nagle 5 tygodni temu zaczął mi gorzej pracować na wolnych obrotach., w końcu na tychże obrotach zdarzało mu się gasnąć. Ostatni raz zgasł mi tuż przed bramą warsztatu samochodowego. Po kilkugodzinnym kiwaniu głową nad samochodem, panowie mechanicy stwierdzili że to na pewno uszczelka pod głowicą, tym bardziej że na drugim cylindrze ciśnienie wynosiło „1”, a tylko na pozostałych trzech w granicach „10” do „11”. Po zdjęciu głowicy, okazało się że w uszczelce była dziura między 2 a 3 cylindrem. Naprawa miała trwać 3 dni – „pierwszego dnia rozbrajamy silnik, drugiego dnia głowica jest „robiona” w specjalistycznym warsztacie, trzeciego dnia uzbrajamy silnik i wieczorem pan wyjeżdżasz” – to słowa właściciela warsztatu. Po usłyszeniu tegoż, ucieszyłem się niezwykle że już po pięciu dniach samochód będzie na chodzie. Jak Państwo zauważyliście dałem im dwa dni na spóźnienie się z robotą. A było to 4 sierpnia br. 9 sierpnia okazało się że samochodu jeszcze nie ma, bo nie ma głowicy. 11 i 12 też nie ma auta, bo nie ma głowicy. Ale 13 sierpnia po południu głowica już była, po splanowaniu i docieraniu gniazd zaworów za 480 złotych i zaczęło się składanie jej celem zamontowania w silniku. 14 sierpnia, około 17.00 pan mechanik przypomniał sobie że potrzebny jest napinacz łańcucha rozrządu, bo tego starego nie uda mu się zamontować, a męczył się z nim kilka czwartkowych godzin aby w końcu odważnie to stwierdzić. Pojechałem więc z właścicielem do sklepu aby ów nieszczęsny napinacz kupić. W międzyczasie skończył się roboczy czwartek, a jak wiadomo, w tym kraju żaden porządny człowiek w święto cudu nad Wisłą – 15 sierpnia pracował nie będzie. Ale za to 16 sierpnia w sobotę przyjdę do pracy i złożę Panu ten silnik. Jednakże w sobotę, 16 sierpnia panu mechanikowi wydawała się zbyt ciasna dziura w tulei mocującej ślizgacz, i oczywiście on może wbić ją na siłę, tą tleję, ale nie bierze za to odpowiedzialności. Radzi więc poczekać do poniedziałku, pójdzie z tym ślizgaczem do tokarza i dziurę rozwierci tak aby tuleja chodziła luźno. Na moje pytanie jak rozrząd pracował przedtem odpowiedział że na pewno źle…… Minęła niedziela, 17 dzień sierpnia. W poniedziałek, 18 sierpnia, po 15.00 znalazłem się w warsztacie aby odebrać auto. Zastałem pana mechanika z uczniem który jakąś brechą próbował tak ustalić położenie ślizgacza aby pan mechanik mógł w końcu ten rozrząd ustawić. Przerażony tym co zobaczyłem powiedziałem że przyjdę po 18.00, bo pewnie auto będzie już gotowe. Nie było. Po odpalaniu silnik chodził – dosłownie, bo trudno nazwać to pracą. Na wolnych obrotach sprawiał wrażenie jakby był jakimś osobnym bytem, w żaden sposób niezwiązanym z autem. Strzelanie w rurę wydechową, próby „wyskoczenia” na zewnątrz., głupia mina właściciela, czerwona twarz pana mechanika i jego słowa pełne rezygnacji: - „ to ja już nie wiem co z tym samochodem”. Przyglądałem się temu nieszczęsnemu silnikowi i nagle jak byk widzę że gdzieś w głębi skaczą sobie po kapie zaworów wesołe iskierki prądu elektrycznego. Nawet nie wiecie Państwo jak ucieszyli się tą wiadomością pan mechanik i pan właściciel. O, to robota dla elektryka, to na pewno wina prądu itd., itp. Był tak szczęśliwy pan właściciel że nawet odstąpił mojemu autu swój termin u elektryka, dnia następnego rano.” - Sami go zaprowadzimy, niech się Pan nie kłopocze, wszystko będzie dobrze – zapewniali mnie. We wtorek 19 sierpnia, koło południa odwiedziłem warsztat który miał zająć się elektryką mojego wieloryba. Pierwsze co usłyszałem to: - „zrobiliśmy wiązkę silnika, była rzeczywiście w opłakanym stanie, trzeba wymienić świece i zrobić coś z pokrywą zaworów bo olej spod niej „zapieprza” i zarzygał już co nieco wokół” co widziałem na własne oczy. Komputer podłączony do auta pokazywał 3 błędy: - błąd położenia wałka rozrządu, błąd monitorowania obwodu zapłonu i trzeci którego w tej chwili już nie pamiętam. O ile wiedziałem, świece były wymienione przy okazji montowania głowicy – ale były wymienione trzy, - NGK o parametrach nie dla mojego silnika, a czwarta Boscha została spośród czterech starych które ja zakładałem rok temu. Moja czujność wzmogła się tym momencie. Te świece, olej i silnik w którego zachowaniu nic się nie zmieniło. Przestałem już całkowicie wierzyć w umiejętności pana mechanika i pana właściciela z pierwszego warsztatu, a co gorsza również w ich uczciwość.
Teraz już będę skracał. Elektromechanicy sprawdzili i naprawili wszystkie możliwe przewody w komorze silnika i poza nią. Sprawdzili wtryskiwacze, wiązkę podłużnicy, czujnik położenia wału korbowego, sondy lambda i wszelkie inne obecne w tym silniku czujniki. Sprawdzili cewki z których jedna okazała się być już nie w pełni wartościowa, a więc wymienili ją. Silnik pracował jak pracował, poprawa żadna. Wobec tego trzeba zajrzeć do rozrządu , zawyrokowali. Efekt – rozrząd został źle ustawiony, przestawiony o jeden stopień, brak zgodności z oznaczeniami. Ślizgacz który miałem w ręku wyglądał jakby ktoś po nim przejechał. Otwór rozwiercony, a jakże, ślady używania ciężkich narzędzi na ślizgaczu i obudowie rozrządu, poryrane to wszystko, porysowane. Naprawili rozrząd.
Komputer pokazywał już tylko jeden błąd - błąd monitorowania obwodu zapłonu. Sprawdzili więc jeszcze jeden czujnik, czujnik Hala.. Oporność starszego była o wiele niższa niż nowego. Efekt – silnik zaczął pracować tak samo jak wtedy, zanim pojechałem z nim w dniu 4 sierpnia 2008 roku do pierwszego warsztatu. Po tych doświadczeniach wniosek nasunął się jeden i jak mnie zapewniają mechanicy z tego o wiele lepszego warsztatu, ostateczny: - komputer, sterownik silnika jest do wymiany.
Co Wy na to? Komputer z mojego silnika ma oznaczenia: HENS, numer 95GB-12A650-FB i kilka innych numerów których znaczenia nie potrafię rozpoznać. Nie bardzo wiem czego mam szukać. Mechanicy w warsztacie do tej pory nie mieli z tym konkretnym modelem auta do czynienia. Może ktoś z Was , Wielcy tego forum zechce mi pomóc w tej materii. Wdzięczność moja będzie ogromna.
Sorry za zbyt długie rzeczy opisanie, ale chciałem być rzetelny i przy okazji przestrzec naiwnych przed wiedzą tzw. Panów mechaników, których umiejętności skończyły się na PF 125p – chociaż to dobry samochód był  Pozdrawiam wszystkich


CD. Otóż nie wszystko co najgorsze już mnie spotkało. Auto od piątku - 5 września jest w innym warsztacie - to już trzeci o ile zdążyliście policzyć. A od jutra będzie w w warsztacie czwartym. U Pana Elektryka z najdłuższą bodaj w Bydgoszczy tradycją, praktyką i największym doświadczeniem. Jeśli i tu nie uda się naprawić tej usterki poproszę Rafała Antka żeby je zabrał do Łodzi :) / śmiać mi się nie chce / Dziękuję wszytkim którzy do tej pory starali mi się pomóc.

gufer-posepny - |31 Sie 2008|, 2008 12:42

Ale historia . Po piersze mocny ten silnik że nie roznieśli go . Dziwne że tak odrazu wystrzeliło uszczelkę głowicy . Temperatury silnika były ok ? Bo to jest przyczyna przeważnie .

Wiązki elektryczne owszem i trzeba by było robić . Uszkodzony komp ... wątpię chyba że ostro coś namieszali . Jak wywaliło ten czujnik to może być czujnik lub kabel do niego .

ford2fast - |31 Sie 2008|, 2008 12:48

Problemy są na benzynie i na LPG ?
Nadal jest niska kompresja na drugim cylindrze ?

cynt - |31 Sie 2008|, 2008 13:02

Ostatnie kilka miesięcy jeździłem wyłącznie na benzynie. Skądinąd nowoczesna , polska mysl techniczna i sekwencyjny gaz z lubelskiej firmy "Gaz-Instal" przestał działać. W Bydgoszczy mają problem by sobie z tym poradzic. Ciśnienie teraz na wszystkich cylindrach w granicach "12"
ford2fast - |31 Sie 2008|, 2008 13:15

cynt napisał/a:
Efekt – silnik zaczął pracować tak samo jak wtedy, zanim pojechałem z nim w dniu 4 sierpnia 2008 roku do pierwszego warsztatu


Co dokładnie oznacza to stwierdzenie ?
Problem z wolnymi obrotami ?

cynt - |31 Sie 2008|, 2008 13:25

ford2fast napisał/a:
cynt napisał/a:
Efekt – silnik zaczął pracować tak samo jak wtedy, zanim pojechałem z nim w dniu 4 sierpnia 2008 roku do pierwszego warsztatu


Co dokładnie oznacza to stwierdzenie ?
Problem z wolnymi obrotami ?


Dokładnie tak. Auto po wszystkich opisanych czynnościach pracuje tak samo jak przed 4 sierpnia :)

gufer-posepny - |31 Sie 2008|, 2008 13:35

A przyczyna bałaganu zakleszczony EBJ tylko . I w zasadzie inwestycja w jakiś płyn do czyszczenia benzynka , ropa .
cynt - |31 Sie 2008|, 2008 13:39

gufer-posepny napisał/a:
A przyczyna bałaganu zakleszczony EBJ tylko . I w zasadzie inwestycja w jakiś płyn do czyszczenia benzynka , ropa .

Sorry "gufer-posepny", EBJ?- nie obrażasz mnie czasami? To żart oczywiście, ale czy mógłbyś przyblizyć to zagadnienie?

grand funk - |31 Sie 2008|, 2008 13:42

cynt napisał/a:
EBJ


elektrozawór biegu jałowego - odpowiada za pracę silnika na wolnych obrotach

Vaux - |31 Sie 2008|, 2008 13:43

EBJ czyli elektrozawór biegu jałowego 8)
ford2fast - |31 Sie 2008|, 2008 13:47

grand funk napisał/a:
cynt napisał/a:
EBJ


elektrozawór biegu jałowego - odpowiada za pracę silnika na wolnych obrotach


Wysoce prawdopodobne :)

Jeżeli czyszczenie pomoże , zainwestuj w nowy

Rafał A.(antek) - |31 Sie 2008|, 2008 14:34

najpierw diagnostyka, skoro pracuje nie rowno to z jakiegos powodu. czy iskra i wtryski pracuja poprawnie? to po pierwsze, komputer z reguly jak pada to zupełnie. Jak wyglada kompresja w tej chwili, czy przypadkiem nie podpartyjest ktorys zawor, po złym ustawieniu rozrzadu?
ford2fast - |31 Sie 2008|, 2008 14:41

Rafał A.(antek) napisał/a:
Jak wyglada kompresja w tej chwili, czy przypadkiem nie podpartyjest ktorys zawor, po złym ustawieniu rozrzadu?


Napisał przecież :

"... Ciśnienie teraz na wszystkich cylindrach w granicach "12"..." :)

cynt - |31 Sie 2008|, 2008 14:54

EBJ - czyli jak mniemam silniczek krokowy, został sprawdzony, dokładnie wyczyszczony i jest sprawny. Mechanicznie silnikowi nie można nic zarzucić. W drugim warsztacie rozrząd został naprawiony i poprawnie ustawiony. Fakt takiego głuchego strzelania w rurę sugeruje problemy z zapłonem. W jakiś sposób gubi zapłony. Dzieją się cuda z obrotami, raz maleją innym razem rosną.
ford2fast - |31 Sie 2008|, 2008 15:03

cynt napisał/a:
EBJ - czyli jak mniemam silniczek krokowy, został sprawdzony, dokładnie wyczyszczony


To wcale nie oznacza , że jest sprawny

Rafał A.(antek) - |31 Sie 2008|, 2008 15:10

dajcie spokoj EBJ, jak sie takie cyrki dzieja, szukac w elektryce.
Struna - |1 Wrz 2008|, 2008 10:09

cynt napisał/a:
Fakt takiego głuchego strzelania w rurę sugeruje problemy z zapłonem. W jakiś sposób gubi zapłony. Dzieją się cuda z obrotami, raz maleją innym razem rosną.
a kablownię w silniku masz ok ?
grand funk - |1 Wrz 2008|, 2008 12:23

po zrzuceniu głowizny jest wysoce prawdopodobne, że najbardziej krucha część wionski się skruszyła...
cynt - |1 Wrz 2008|, 2008 14:35

"Elektromechanicy sprawdzili i naprawili wszystkie możliwe przewody w komorze silnika i poza nią. Sprawdzili wtryskiwacze, wiązkę podłużnicy, czujnik położenia wału korbowego, sondy lambda i wszelkie inne obecne w tym silniku czujniki. Sprawdzili cewki z których jedna okazała się być już nie w pełni wartościowa, a więc wymienili ją".
Panowie wiem ze napisałem powieść, ale proszę zanim odpowiecie, przeczytajcie proszę. To jest kawałek dobrej literatury, oczywiście jak na standardy forum internetowego :)

fiebik - |25 Wrz 2008|, 2008 10:34

cynt napisał/a:
CD. Otóż nie wszystko co najgorsze już mnie spotkało. Auto od piątku - 5 września jest w innym warsztacie - to już trzeci o ile zdążyliście policzyć. A od jutra będzie w w warsztacie czwartym. U Pana Elektryka z najdłuższą bodaj w Bydgoszczy tradycją, praktyką i największym doświadczeniem.
jestem bardzo ciekaw daleszgo ciągu historii.
mariusz_technik - |25 Wrz 2008|, 2008 13:23

Ja już mam taka zasadę, że jak czegos nie jestem w stanie sam zrobić, to daję do najlepszego możliwego zakładu. W tanich warsztacikach już nieraz straciłem 2 razy więcej kasy, niz to wszystko było warte.
ford2fast - |25 Wrz 2008|, 2008 14:07

mariusz_technik napisał/a:
Ja już mam taka zasadę, że jak czegos nie jestem w stanie sam zrobić, to daję do najlepszego możliwego zakładu. W tanich warsztacikach już nieraz straciłem 2 razy więcej kasy, niz to wszystko było warte.


Nie tylko ty :)
Też się z tego wyleczyłem .
Silnik w Scorpio przekładał mi tani mechanik
Niby wszystko było w porządku
Dwa tygodnie później na kilka dni przed wyjazdem do Hiszpanii , samochód zaczął dużo palić
Magik tak ułożył przewód od sondy , ze ten przesunął się do wydechu i przepalił
Na wymianie silnika nie zaoszczędziłem tyle , żeby wystarczyło na pokrycie kosztu nowej sondy (450zł w ASO) , którą oczywiście kupiłem :(

GoLo - |25 Wrz 2008|, 2008 16:57

cynt napisał/a:
"Elektromechanicy sprawdzili i naprawili wszystkie możliwe przewody w komorze silnika i poza nią.


Tych przewodów jest trochę, łatwo się pomylić, szczególnie jak kilka z nich ma takie same kolory.
Widziałeś osobiście te naprawione przewody, bo z odbudową wiązki to jest trochę pracy (nad swoją to łącznie z 8 godzin roboczych spędziłem), może poszli na łatwiznę i w widocznych miejscach coś tam zrobili a reszta jest stara.

[ Dodano: 2008-09-25, 17:00 ]
Cytat:
Na wymianie silnika nie zaoszczędziłem tyle , żeby wystarczyło na pokrycie kosztu nowej sondy (450zł w ASO) , którą oczywiście kupiłem :(


Tz w wyniku tego przypalenia przewodów sonda ci się uszkodziła? Bo dorobienie nowych przewodów to chyba żadna filozofia.

ford2fast - |25 Wrz 2008|, 2008 17:17

GoLo napisał/a:

Tz w wyniku tego przypalenia przewodów sonda ci się uszkodziła? Bo dorobienie nowych przewodów to chyba żadna filozofia


Spróbuj mądralo polutować przewody oryginalnej sondy :-d
Jak już Ci się uda , to masz 100% pewności , że lut nie puści ? :)

gufer-posepny - |25 Wrz 2008|, 2008 17:33

ford2fast napisał/a:
GoLo napisał/a:

Tz w wyniku tego przypalenia przewodów sonda ci się uszkodziła? Bo dorobienie nowych przewodów to chyba żadna filozofia


Spróbuj mądralo polutować przewody oryginalnej sondy :-d
Jak już Ci się uda , to masz 100% pewności , że lut nie puści ? :)


Da się . Trzeba kalafonii nieco więcej użyć . Termokurczki i gotowe .

ford2fast - |25 Wrz 2008|, 2008 17:37

gufer-posepny napisał/a:
Da się . Trzeba kalafonii nieco więcej użyć . Termokurczki i gotowe .


Dasz na to pełną gwarancję klientowi , który ma do przejechania 10 tysięcy w trasie ?
Łącznie ze zwrotem kasy za zwiększone zużycie paliwa w przypadku , gdyby lut puścił ?:)

Struna - |25 Wrz 2008|, 2008 17:38

ja pierdykam, kostki wstawiasz i po sprawie - tez macie problemy.
ford2fast - |25 Wrz 2008|, 2008 17:42

Struna napisał/a:
ja pierdykam, kostki wstawiasz i po sprawie - tez macie problemy.

Z kostek śrubki też się potrafią same wykręcić :)

[ Dodano: 2008-09-25, 17:44 ]
Cytat:
Tz w wyniku tego przypalenia przewodów sonda ci się uszkodziła?


Tego nie byłem pewien, a na testy czasu zabrakło :(

Struna - |25 Wrz 2008|, 2008 17:49

ford2fast napisał/a:
Z kostek śrubki też się potrafią same wykręcić :)
a każde koło może w każdej chwili pęknąć a silnik się przegrzać, a benzyna wybuchnąć - więc najlepiej zamknijmy się w pokoju bez okien, klamek itd - będzie niby bezpieczniej.
ford2fast - |25 Wrz 2008|, 2008 17:51

Struna napisał/a:
a każde koło może w każdej chwili pęknąć


To już przeżyłem :)

[ Dodano: 2008-09-25, 17:51 ]
Struna napisał/a:
a silnik się przegrzać


To też :)

[ Dodano: 2008-09-25, 17:52 ]
Struna napisał/a:
a benzyna wybuchnąć


A na to ciągle czekam :-d

Struna - |25 Wrz 2008|, 2008 17:53

mi felgi popękały w trasie wokół śrub, trzymało się na ostatniej tylko - też było fajnie.
ford2fast - |25 Wrz 2008|, 2008 17:53

Struna napisał/a:
więc najlepiej zamknijmy się w pokoju bez okien, klamek itd - będzie niby bezpieczniej.


A co będzie jak żarcia i picia nie przyniosą ? :-d

Z mojej strony koniec OT :)

mariusz_technik - |26 Wrz 2008|, 2008 13:23

Ja daję gwarancję, że potrafię nawet przylutować kable do klemy ołowianej. O zwykłych kabelkach nie wspomnę, raczej się przerwie w innym miejscu niż na łączeniu lutowanym (jak potrafi się to zrobić).
GoLo - |26 Wrz 2008|, 2008 15:45

Cytat:
Spróbuj mądralo polutować przewody oryginalnej sondy :-d
Jak już Ci się uda , to masz 100% pewności , że lut nie puści ? :)


Powiem nieskromnie że poradziłbym sobie, jak by były problemy z lutem w co wątpię zawsze można skręcić na kostce jak struna proponuje.

Zresztą przecież jak sprzedają uniwersalne sondy, to bez wtyczek które trzeba uciąć z kawałkiem kabla ze starej sondy, więc to nie jest jakiś tam mój wymysł...

Ja tylko się zastanawiałem po co wydałeś 450zł na nową sondę, skoro stara była nadal OK, a ty odrazy do mnie z epitetami.

ford2fast - |26 Wrz 2008|, 2008 19:29

Cytat:
Ja tylko się zastanawiałem po co wydałeś 450zł na nową sondę, skoro stara była nadal OK


Skąd wiesz , że była sprawna ? :shock:

[ Dodano: 2008-09-26, 19:30 ]
GoLo napisał/a:
a ty odrazy do mnie z epitetami.


Gdzie w mojej wypowiedzi znalazłeś epitety ? :)

cynt - |30 Wrz 2008|, 2008 21:10

Panie, Panowie, Znawcy i Wy pozostali do których i ja się zaliczam.
Moje auto jeździ. Po 37 dniach zostało naprawione w ciągu kilku godzin w porządnym, z tradycjami warsztacie elektryki samochodowej. /Adres tej Firmy w innym miejscu tego forum/ Jeśli czytaliście mój "wielki" tekst dowiedzieliście się że Najwspanialsi Mechanicy i Elektromechanicy zapewniali mnie że wszystko co związane z elektryką i elektroniką w moim aucie zostało sprawdzone i, jeśli była taka potrzeba, zreperowane. Otóż, g..no prawda. Panowie Ci, niewątpliwie potrafią się promować, ale o znajomości zawodu który wykonują pojęcie mają mgliste. Na dodatek zwyczajnie kłamali o tym co zrobili. /W innym miejscu forum służę adresem i nazwą tego warszatatu aby nikt więcej na nich nie trafił/ W ciągu kilku godzin została cała ich ponad dwutygodniowa praca zweryfikowana. Głównym powodem dziwnej pracy silnika był czujnik przepustnicy. To znaczy, czujnik był dobry, ale złącze było nieżle zapaskudzone. Na tyle mocno że komputer dostawał błędny odczyt z przepustnicy i ładował paliwa ile wlezie. Do tego jeszcze jakieś dwie dziurki w recyrkulatorze gdzie wpadało fałszywe powietrze, jakiś jeden lub dwa przewody w wiązce silnika zrobione przez poprzedniego elektryka na "od....l" się. Nie sztuką jest mieć komputer diagnostyczny i wyświetlać sobie na monitorze błędy które on znajduje. Prawdziwa umiejętność to interpretacja tego co się czyta. Po tej 37-io dniowej wojnie o mojego Forda jestem bogatszy o wiedzę, o chętnych do niesienia pomocy znajomych / pozdrawiam Rafała Antka - miałeś rację że to musiała być szeroko pojęta elektryka :) / Wszystkich których zaabsorbowałem swoją sprawą a ostatecznie nie skorzystałem z ich pomocy - przepraszam, ale jak sami widzicie, części o których rozmawialiśmy nie były potrzebne. Pozdrawiam wszystkich i służę swoją wiedzą ha ha

Zysio - |30 Wrz 2008|, 2008 21:13

cynt napisał/a:
na " " się.


na odwal się ;)

Popraw zanim Zomuś przyjdzie.

Gruber - |30 Wrz 2008|, 2008 21:14

Teraz tylko sprzedać i problem z głowy. ;)
Julek - |30 Wrz 2008|, 2008 21:33

Zysio, teraz Ty popraw w cytacie:P ;)
Gruber, napisz gdzieś co naprawiłeś w tej swojej ślicznotce, bom bardzo ciekaw

ZOMO - |30 Wrz 2008|, 2008 21:45

cynt napisał/a:
na "od....l" się


http://ford-scorpio.pl/forum/viewtopic.php?t=15283

1pkt

Image Hosted by ImageShack.us

cynt - |30 Wrz 2008|, 2008 22:01

ZOMO napisał/a:
cynt napisał/a:
na "od....l" się


http://ford-scorpio.pl/forum/viewtopic.php?t=15283

1pkt




Sorry Panie Zomo, ale proszę o weryfikację wyroku. Słowo "odwal" się nie jest wulgaryzmem. Serdecznie pozdrawiam.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group