| |
Ford Scorpio Team Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio |
 |
Zawieszenie i układ jezdny, hamulce - Brzęki z okolic przedniego prawego koła
_Mu. - |1 Wrz 2005|, 2005 23:47 Temat postu: Brzęki z okolic przedniego prawego koła Elo.
No załamka.
Byłem sobie dziś wymienić gumę stabilizatora wahacza.
Nie dało już się z tym jeździć, bo przy każdym najeździe na krawężnik i hamowaniu dobiegał z kółka niezły gruchot. Dodatkowo na płytkich wybojach samochód zamieniał się w dzwonnicę, brzęczącą niczym blaszana skrzynka wypełniona kluczami.
Jako, że nie było mechesa, a już któryś raz zaglądam do warsztatu, to namówiłem wulkanizatora, żeby mi pomógł to zrobić.
O dziwo, facet się podjął to zrobić sam. Upewniłem się czy aby na pewno, wracam po godzinie, pytam jak idzie - pada odpowiedź dobrze i co? I oczywiście dupa!
Poszedłem do domy przebrać się w brudne łachy i ze 3 godziny walczyliśmy zanim wszystko znalazło się na swoim miejscu.
Potem czas na próbę no i... Kicha - owszem grychotania już nie ma, ale dzwonienie pozostało. Dodatkowo podczas hamowania wóz zaczął lekko myszkować - szczególnie po zwolnieniu hamulca. Dodatkowo kółka popiskują przy wejściu w zakręt - czego wcześniej nie było. Zastanawiam się czy coś spierdoliliśmy - ale co? Wszystko jest na swoim miejscu, chociaż facet wszystko porozpinał, bo inaczej - po tym jak już wyjął wahacz - nie dało rady. Dopiero jak zażądałem - poluzował drążek stabilizatora - dzięki temu dało się to wszystko założyć z powrotem. Zastanawiam się czy sprawcą może być to, ze na lewym kole jest "słoneczko" a na prawym "grzybek" ma to jakieś znaczenie? Czy może powodowac aż takie objawy?
Aro - |1 Wrz 2005|, 2005 23:55
Co to słoneczko i grzybek?
Aro - |2 Wrz 2005|, 2005 00:13
aaaaahaaa
To może te podkładki talerzykowe odwrotnie założyliście i stabil jest spięty na sztywno.
A gumy składam na wazelinkę i dokręcam na opuszczonym juz samochodzie.
bobi - |2 Wrz 2005|, 2005 01:17
a może gumki odwrotnie i wlazły w środek w wahacz a talerzyk dociska do wahacza
Rafał A.(antek) - |2 Wrz 2005|, 2005 01:35
oj Mu ... wyniania sie obie strony, przecie koszt zaden, zeby było latwiej stabilizator mozna sciagnac pasem do mocowania bagazu zeby sie nie rozchodził, ale nie trzeba, sprawdz czy dobrze gumy włozylisciei dzy talerzyki nie dotykaja do wahacza, dokreca sie oczywiscie na opuszczonym samochodzie.
Co do dzwonienia, mogł bys sprecyzowac dzwiek? bo zasadniczo anie wachacz anie sowzeni ani nic tam nie dzwoni... moze klocki raczej?
co do myszkowania, nie ruszyliscie przypadkiem drązka kierowniczego?
kuba - |2 Wrz 2005|, 2005 09:23
Mu. Sprawdź klocki, powinny być zabezpieczone takim drutem - sprężyna. Inna rzecz to jest to że może niedokładnie żeście skręcili, po postawieniu auta na kołach nie może sie gumka ułożyc, i tak jak ktoś wcześniej napisał gumy zmienia się parami, nigdy pojedynczo.
mmmk - |2 Wrz 2005|, 2005 10:45
a moze przy kombinowaniu z wyjeciem stabilizatora cos sie poluznilo przy amortyzatorze u gory?? bo ja mam podobny problem ze swoim i se wykombinowalem taka chora teorie. (no dobra sam to robilem to wiem co robilem z cala kolumna ) a ta guma co jest w kielichu tez niezle potrafi pukac
pozdrawiam
maciek
[ Dodano: 2005-09-02, 10:47 ]
ps mialo byc zuzyta guma
kuba - |2 Wrz 2005|, 2005 12:06
Być może masz tez wyrabane gumy stabilizator/nadwozie, wtedy pręt lata jak żyd po pustym sklepie wydając dziwne dźwięki, a i prowadzenie autka też nie jest najstabilniejsze.
_Mu. - |2 Wrz 2005|, 2005 12:16
| Speedo napisał/a: | [...]
to 2 nie wymienialiscie tylko 1? |
Well. Sam nie wiem dlaczego, ale założyłem, że z lewej jest też grzybek, choć wózek przyjechał z Holandii. Potem, jak już w końcu złożyliśmy wszystko do kupy - nie miałem już sił ani ochoty na walkę z drugim kołem - tym bardziej w tandemie z tym "fachmanem".
Wyobraźcie sobie, że gościu zdjął koło (nic dziwnego że spieprzyło do przodu i w bok) a samochód podparł na podnośniku.
| Speedo napisał/a: |
mozna zrobic bez poluzowywania stabilizatora, ja tak robie. myszkowanie i piski wskazuja na rozregulowana zbieznosc. nie wiem co tam napsociliscie, do wymiany tego odkreca sie tylko nakretke na koncu stabilizatora zeby wymienic gume i srube na koncu wahacza, to wszystko |
Tia - cholernie żałuję, żę nie zostałem, żeby skontrolować jak robota jest wykonywana, bo mój "fachowiec" podniósł wózek, odkręcił nakrętkę, wyjął śrubę mocującą wahacz, potem rozpiął jeszcze końcówkę drążka kierowniczego i wszystko chciał robić w powietrzu.
kuba - |2 Wrz 2005|, 2005 12:42
czyli jak wszystko było robione w powietrzu to nie masz sie co dziwic że auto później płuwa/trzeszczy szumi itp. Wszystkie śruby zawieszenia powinny byc dociagane na aucie stojacym na ziemi, a najlepiej jak ktoś nim jeszcze przedtem pobuja.
_Mu. - |2 Wrz 2005|, 2005 12:56
| Rafał A.(antek) napisał/a: | | oj Mu ... wyniania sie obie strony, przecie koszt zaden, zeby było latwiej stabilizator mozna sciagnac pasem do mocowania bagazu zeby sie nie rozchodził, ale nie trzeba, sprawdz czy dobrze gumy włozylisciei dzy talerzyki nie dotykaja do wahacza, dokreca sie oczywiscie na opuszczonym samochodzie. |
Gumy włożyliśmy raczej dobrze - inaczej się nie dało. Tak mocno ścisnąć, żeby talerze dochodziły do wahacza ani nie mieliśmy nawet takiego pomysłu, ani chyba by się nie dało.
Wóz nie tylko opuściliśmy ale przetoczyliśmy metr w jedną i drugą stronę, i kierownicą raz w jedną raz w drugą, żeby gumy się ułożyły - potem dopiero dokręciliśmy momentem - jak to kiedyś określił Speedo - na chama (;
| Rafał A.(antek) napisał/a: |
Co do dzwonienia, mogł bys sprecyzowac dzwiek? bo zasadniczo anie wachacz anie sowzeni ani nic tam nie dzwoni... moze klocki raczej?
co do myszkowania, nie ruszyliscie przypadkiem drązka kierowniczego? |
Ruszyliśmy - niestety. Polegało to na odkręceniu nakrętki, wyciśnięciu go, potem wciśnięcie, nakrętka, zawleczka i koniec. Było tez parę stuknięć młotkiem przed wyciśnięceim, żeby go trochę poluzować.
A dzwonienie? Taki metaliczny dźwięk, trochę jakby metalowej brechy lecącej po betonie - jak w terminatorze. Jest to raczej suchy, pobrzękujący z lekka dźwięk, dosyć głośny - ale nie słychać go z wnętrza wozu tylko z zewnątrz - chyba, że prawe okno otwarte. Słychać go raczej na płytkich, twardych wertepach - czyi kostka brukowa typu kocie łby, asfalt pokryty plackowatymi dziurami. Jełśi jadę wolno po głębokich dziurach, wjeżdżam na krawężnik, przejeżdżam po leżącym policjancie itp. to go nie słyszę.
Rafał A.(antek) - |2 Wrz 2005|, 2005 13:41
No wiec tak - pływanie rozstroiliscie cos geometrie nie wiem jak ale wygalda ze tak a brzeczenia szukał bym gdzieindziej niz w zawieszeniu klocki, tarcze, cos w okolicach bo to tam niema co tak brzeczec
_Mu. - |2 Wrz 2005|, 2005 15:08
| Rafał A.(antek) napisał/a: | No wiec tak - pływanie rozstroiliscie cos geometrie nie wiem jak ale wygalda ze tak a brzeczenia szukał bym gdzieindziej niz w zawieszeniu klocki, tarcze, cos w okolicach bo to tam niema co tak brzeczec |
Hmmm - o 17-ej jadę na poprawkę to przy okazji obejrzę klocki może tam faktycznie coś pobrzękiwa? Na czymś w końcu te ruchomości się trzymają.
Co do geometrii to mam jeden pomysł. To myszkowanie objawia się tym, ze wóz jakby znosi lekko - ale bardziej w trakcie zwalniania pedału hamulca niż wciskania. Zastanawiam sie czy to aby nie sprawka dokręconego w powietrzu drążka stabilizatora, który działa trochę podobnie jak łuk i odbija mocniej jedną stroną.
Skojarzyła mi się jeszcze jedna sprawa. Wcześniej przy hamowaniu z kierownicą puszczoną luźno - wykonywała ona lekki skok w prawo i wracała po zwolnieniu pedału - jednak wóz jechał idealnie prosto w obydwu fazach hamowania. Dobiegał też lekki - ale zauważalny stuk od strony prawego koła - myślałem, zę to tylko guma stabilizatora. Teraz kiera wykonuje nie skok lecz bardziej płynny ruch, za to samochód równie płynniezmienia tor bez rozkazu.
A może to cos jeszcze innego jest spieprzone, co właśnie objawiło się nadmiernym wyrobieniem gumy właśnie prawego wahacza? Sam wahacz wewnątrz jest skorodowany - miejscami rant, na którym wspierają się gumy jest całkowicie wyżarty. W sumie gdzieś na połowie obwodu - czy to moze mieć tutaj jakieś znaczenie?
mmmk - |2 Wrz 2005|, 2005 15:16
uzywane wahacze zawsze takie sa ale to chyba nie ma nic do rzeczy guma sie tam sama ulozy. gumy co trzymaja stabilizator przy budzie?? no ja je wymienilem a stare byly jak nowe wiec zbedny chyba to byl wydatek 20 zl za sztuke dalem. a mi tez dalej cos wali i ja mysle ze to musi byc amortyzator
pozdrawiam
maciek
Rafał A.(antek) - |2 Wrz 2005|, 2005 16:25
rdza nie, za to skrecenie kierownicy sugeruje nierownomierne łapanie hamulca, natomiast pukniecie przy tym sugerowałoby luz w ukladzie kierowniczym duuzo ale ::)
w tym temacie
mmmk - |2 Wrz 2005|, 2005 17:39
ja sie wybieram na szarpaki w przyszlym tygodniu niech mysla i stwierdza co to. w koncu beda chcieli kase.
pozdrawiam
maciek
_Mu. - |2 Wrz 2005|, 2005 20:53
No i dupa.
Drążek stabilizatora został poluzowany, wóz poszarpany, pobujany i drążek dokręcony ponownie momentem Speedo. (;
Rezultat? Nie piszczy już w zakrętach, ale przy wciśniętym pedale hamulca wyraźnie ściąga w lewo a popuszczanym - w prawo.
Spróbowałem tego samego przy kurczowym uchwycie kierownicy - przy wciśniętym hamulu - wóz zignorował kurcza i zmyszkował w lewo, ale jak puściłem hamul to nie skręcił w prawo. Wniosek? Wtórny skręt w prawo przy zdejmowaniu nogi z hamulca jest skutkiem kontrowania, "samoskrętu lewnego" przy wciskaniu hamulca. Wniosek 2? Wóz nadal myszkuje w lewo i to w początkowej fazie hamowania - co czyni jazdę niebezpieczną.
I tak to z chęci zaoszczędzenia paru złotych, kilometrów i czasu stracę ich jeszcze więcej... Heh nie chciało mi się jechać 2 x 25 km do swojego mechesa w Łomiankach i teraz mam za swoje... Bleee.
_Mu. - |3 Wrz 2005|, 2005 12:59
Dzięki Speedo za podpowiedź, postaram się sprawdzić.
Tylko muszę poczytać co i jak, bo pamiętam że czytałem, że z tymi tłoczkami to jakiś problem - jak wypadną to ciężko je włożyć czy cóś.
Rafał A.(antek) - |3 Wrz 2005|, 2005 13:31
taa no dosc ciezko bo mozna uszczelke uszkodzic
maakee - |4 Wrz 2005|, 2005 13:24
A jak u ciebie wygląda sprawa z amorami?
_Mu. - |4 Wrz 2005|, 2005 20:00
| Speedo napisał/a: | | masz je wciskac nie wypychac, to co ma wyleciec, nie rozumie |
Aaaa no tak, na ch... ślepemu... (;
[ Dodano: 2005-09-04, 20:02 ]
| maakee napisał/a: | | A jak u ciebie wygląda sprawa z amorami? |
Hanna Gronkiewicz-Waltz raczy wiedzieć. Na macanego wydają się pracować identycznie. Na żadnych tarkach przy naprawdę mocnych hamowaniach nie było żadnej różnicy - z hamowaniem z puszczoną luźno kierą włącznie.
Anthrax - |5 Wrz 2005|, 2005 10:58
| Speedo napisał/a: | | masz je wciskac nie wypychac, to co ma wyleciec, nie rozumie |
Tez kiedyś przy wymianie klockow wciskałem tłoczki.
Okazało się jednak, że (przynajmniej u mnie w roczniku 89 - ale chyba jest tak w każdym)
po wyjęciu klocków WKRĘCA się tłoczek.
Macher który mi to robił mówił ż ew starszych rocznikach jest on tak zapieczony że praktycznie pokręcenie go graniczy z cudem.
Co dziwne u mnie poszły wszystkie bez większych problemów co go dość zdziwiło.
Dzięki temu niekonieczne jest odpowietrzanie no i nie trzeba odkręcać odpowietrzników i spuszczac płynu przy wciskaniu tłoczka.
To tyle takich moich spostrzeżeń z przeszłości
|
|