| |
Ford Scorpio Team Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio |
 |
Ogólne - Zasady sprzedaży, gwarancja, umowy...
Jason - |23 Maj 2006|, 2006 15:50
Pojechałem dziś wywazyc koła, bo juz mnie ta trzesiawka denerwowala. Koles zapytal sie przy jakiej predkosci itd i wzial sie za wywazanie przednich kol. Drugi z nich poszedl na obchod dookola samochodu i po 10s powiedzial gosciowi co zaczol juz wywazac kolo zeby je z powrotem zalozyl na auto bo to nie ma sensu. Pytam sie go co jest? A on kaze mi isc za auto i popatrzyc na opone po prawej stronie. To co zobaczylem sprawilo ze nogi rece trzesa mi sie az do teraz. Na powierzchni mniej wiecej paczki fajek zrobil sie babel, na ktorym musialo byc jezdzone dosc dlugo i wszystkie bebechy (jakies plotna i druty) juz powoli zaczely wylazic z opony. Koles od razu zaprponowal mi nowe opony, ale ze ja juz takowe kupilem to nabylem od niego za 25f uzywke. Zalozyl, wywazyl, pojechalem na autostrade i jest super. Absolutna cisza i nic nie trzesie. Ufff i jak tak chcialem do Polski jechac. Poogladajcie swije kola (nie tylko z przodu) jak wam sie cos trzesie. Dziekuje bozi, ze to sie tylko tak skonczylo. Moglo byc duzo, duzo gorzej.
Pozdrawiam
adamussco - |24 Maj 2006|, 2006 13:53
znam ten bul i jak 2 lata temu miałem podobny przypadek to mój gumiarz lipy nie próbuje wciskać mam zawsze przez niego sprawdzone gumki, mimo że używki
dajmispokoj - |25 Maj 2006|, 2006 12:16
ostatnio kupilem oponki u gumiarza... 2 ladne stosunkowo tanio. Pojezdzilem 2 tygodnie i ostatnio zauwazylem maly bombel ( tylko z jednej strony opony) przyjezdzam do niego a on mi ... - "...jak kupowales to bylo OK , na uzywane opony nei daje gwarancji itp , musialem przydzwonic ...." jeb buractwo sie szerzy ...az mialem ochote spalic mu ten jego zakladzik :693: :697:
teraz szukam jednej oponki do podmiany ,ale u tego zyda nie wezme...
Struna - |25 Maj 2006|, 2006 12:19
| dajmispokoj napisał/a: | | na uzywane opony nei daje gwarancji itp | no i to jest prawda i nie ma się co tutaj wnerwiać.
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 13:15
| Struna napisał/a: | | dajmispokoj napisał/a: | | na uzywane opony nei daje gwarancji itp | no i to jest prawda i nie ma się co tutaj wnerwiać. |
a guzik prawda....
Na każdy towar nawet nie wiem jak używany ale który SPRZEDAJESZ jest gwarancja (automatycznie)
tak mówi prawo w Polsce
Zara poszukam tego i tu wleje - w Prawach Konsumenta to napisali - kiedys o tym czytalem w związku z allegro.
I z tego co Pamietam taka gwarancja jest chyab 6 miechów
Rafał A.(antek) - |25 Maj 2006|, 2006 13:22
an jest chyba ze zastrzezesz ze nie ma poszuka j i wklej, bo musze na allegro sobie wkleic to
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 14:18
USTAWA
z dnia 27 lipca 2002 r.
o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego.
(Dz. U. z dnia 5 września 2002 r.)
Art. 3.
1. Sprzedawca dokonujący sprzedaży w Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązany udzielić kupującemu jasnych, zrozumiałych i niewprowadzających w błąd informacji w języku polskim, wystarczających do prawidłowego i pełnego korzystania ze sprzedanego towaru
Art. 4.
1. Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w chwili wydania.
Art. 6.
Za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową uważa się również nieprawidłowość w jego zamontowaniu i uruchomieniu, jeżeli czynności te zostały wykonane w ramach umowy sprzedaży przez sprzedawcę lub przez osobę, za którą ponosi on odpowiedzialność
Art. 8.
1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba, że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów.
2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.
4. Jeżeli kupujący, z przyczyn określonych w ust. 1, nie może żądać naprawy ani wymiany albo, jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub, gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy
[ Dodano: 2006-05-25, 14:19 ]
Art. 637 Kodeksu Cywilnego
§ 1. Jeżeli dzieło ma wady, zamawiający może żądać ich usunięcia, wyznaczając w tym celu przyjmującemu zamówienie odpowiedni termin z zagrożeniem, że po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu nie przyjmie naprawy
§ 2. Gdy wady usunąć się nie dadzą albo, gdy z okoliczności wynika, że przyjmujący zamówienie nie zdoła ich usunąć w czasie odpowiednim, zamawiający może od umowy odstąpić
[ Dodano: 2006-05-25, 14:20 ]
Pelny tekst gdzies tam jest w necie - a cytaty pochodza z mojego pisam reklamacyjnego do gazowników
[ Dodano: 2006-05-25, 14:23 ]
o tu to bylo:
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2002/1176.htm
Pisze cośo jego nieaktulaności ( w zeszłym roku tego jeszcze nie bylo - wiec niedawno wyszła pewno jakas nowelizacja)
[ Dodano: 2006-05-25, 14:32 ]
oo to jest ISTOTNE
Art. 10. 1. Sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jedynie w przypadku jej stwierdzenia przed upływem dwóch lat od wydania tego towaru kupującemu; termin ten biegnie na nowo w razie wymiany towaru. Jeżeli przedmiotem sprzedaży jest rzecz używana, strony mogą ten termin skrócić, jednakże nie poniżej jednego roku.
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 14:34
| olcha20 napisał/a: | | Na każdy towar nawet nie wiem jak używany ale który SPRZEDAJESZ jest gwarancja (automatycznie) |
| olcha20 napisał/a: | USTAWA
z dnia 27 lipca 2002 r. | No i nic tu niema o "automatycznej" gwarancji. Wszystkie punkty odnoszą się do umowy więc Rafał A.(antek), ma rację, że jeżeli w umowie lub warunkach umowy sprzedający zastrzeże, że np towar jest używany i z tego powodu kupujesz go na własną odpowiedzialność i nie podlega gwarancji (np po odejściu ok kasy ) to kupujący nic z tym nie może zrobić, może jedynie za wczasu poprostu nie kupować.
Adam_2000 - |25 Maj 2006|, 2006 14:36
| fiebik napisał/a: | | że jeżeli w umowie lub warunkach umowy sprzedający zastrzeże, że np towar jest używany i z tego powodu kupujesz go na własną odpowiedzialność i nie podlega gwarancji (np po odejściu ok kasy ) to kupujący nic z tym nie może zrobić, może jedynie za wczasu poprostu nie kupować. |
Tak, ale to musi być wyraźnie w umowie napisane !
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 14:36
Wiadmo jednak iż większośc ludzi machnie ręką - ( tak jak i ja wkońcu.. :716: ) bo mamy czasochłonne sądy, dziwne terminy, strach przed prawnikami itd itp..
A w stanach to normalka - dlatego na instrukjci pralki musi być "nie sluży do prania zwierząt" na kubkach z kawa "uwaga gorące" i setki innych oczyiwstych rzeczy lecz jakby ich nie bylo - to odszkodowania za ulubione zwierzątko - za oparzenie itditp
Przeca ostrzeżenie na fajkach też sie nie wzieło z troski o nasze zdrowie - nie oszukujmy się
A wątek stąd iż szkoda iż nie znamy swoich praw i tak rzadko z nich korzystamy....
[ Dodano: 2006-05-25, 14:38 ]
| fiebik napisał/a: | | nie podlega gwarancji |
Nie ma takiego pojęcia PRAWNIE.
Twierdząc tak łamiesz PRAWO..
Wiem iz tak często się robi - ale takei stwierdzenia dla sądu/prawników itd jest gó*** warte...
Srzedając cokolwiek ponosisz za to odpowiedzialność
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 14:39
Za chwilę, ktoś nam za OT tak przywali, że nam kierownice zadrżą.
Adam, może jednak posprzątaj tu trochę po nas - proszę.
Struna - |25 Maj 2006|, 2006 14:39
ja kiedyś w sumie skozystałem z tego prawa zwracając kolesiowi samochód bo się okazało po kilku dniach że jakaś padaka itd. powiedziałem, mu że gadałem z radcą prawnym i że mam prawo do zwrotu jeśli produkt wykazuje wady jawnie ukryte no i oddałem kolesiowi auto
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 14:40
| fiebik napisał/a: | | Wszystkie punkty odnoszą się do umowy |
Umowa usta jest tak samo wiążąca jak pisemna
Nabycie towaru - jest umową KUPNA - SPRZEDAZY w momencie wzięcia towaru do ręki i zapłacenia za niego
[ Dodano: 2006-05-25, 14:41 ]
| fiebik napisał/a: | | Adam, może jednak posprzątaj tu trochę po nas - proszę. |
Tak tak - przydało by sie pozamiatac...
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 14:41
| Struna napisał/a: | | no i oddałem kolesiowi auto | Najcześciej w umowach o samochód jest niestety formułka, że znasz stan techniczny i się z nim godzisz i nie będziesz rościł pretensji.
Adam_2000 - |25 Maj 2006|, 2006 14:43
| fiebik napisał/a: | | Adam, może jednak posprzątaj tu trochę po nas - proszę |
... zrobione
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 14:45
| Adam_2000 napisał/a: | | zrobione |
Coś wlazło to tematu o drżeniu kierownicy jakimś cudem.. prosze bardzo zamieść
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 14:49
Więc np:
Ustnie mówię ci, że opony są używane, wyglądają na proste, bieżnika mają tyle ile widać i nie udzielam gwarancji, bo nie wiem, czy np nie mają poprzerywanych wewnątrz zbrojeń, bo tego nie widać.
I myślisz, że jak je kupisz odemnie i po założeniu okaże się że wylazł bombel, to prawnie jesteś w stanie coś ze mnie wycisnąć? To będzie tylko i wyłocznie gestia etyczna i dobra wola. Prawnie sprawa przegrana z klucza niestety.
PS. No offence. to tylko przykład.
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 14:52
| fiebik napisał/a: | | Prawnie sprawa przegrana z klucza niestety. |
Prawnie wygrana z klucza oczywiście
Po 1) nie możęsz powiedziec iż nei dajesz gwaracnji
po 2) jak nei wiesz czy jest sprawne - i sprzedajsz coś co może jeszcze zagrażac życiu i zdrowiu... to juz przestępstwo -
Trafiajac na upierdliwca - na 100000% przegrałbyś sprawe w sądzie
Adam_2000 - |25 Maj 2006|, 2006 14:55
Eeee... chyba nie tak do końca
Po pierwsze primo - sprzedać mogę wszystko, co jest moją własnością
po drugie primo - jak mówię, że to złom i ktoś jednak kupuje, to już jego sprawa do czego to zastosuje... może chce se zrobić doniczkę
No i po 3-cie primo - tak jak fiebik wspomniał - umowa ustana jest tak samo wiążąsa jak papirzana
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 14:56
| fiebik napisał/a: | | Najcześciej w umowach o samochód jest niestety formułka, że znasz stan techniczny i się z nim godzisz i nie będziesz rościł pretensji. |
BO gdzies znikneło to napsize jeszcze raz - taka formułka jest NIC nie warta w żadnej umowie nie możę być zapisów niezgodnych z prawem - NIKT OD CIBIE NIE MOŻE ŻADAC iż NIE BEDZIESZ ROZSCIŁ PRETENSI
A po 2) nie jestes w stanie sprawdzić stanu technicznego samochodu w takim zakresie jakby to rozumieć przez ten zapis
Jak miałem w gwarancji do LPG napisane iż " gwarant nie odpowiada za ewentualnymi szkodami spowodowanymi wybuchami w kolektorze " to prawnik u mnie w firmie o mało nie spadl z krzesła z gromkim śmiechem
[ Dodano: 2006-05-25, 14:58 ]
| Adam_2000 napisał/a: | | sprzedać mogę wszystko, co jest moją własnością |
Żony dziecka narkotyków alkoholu bez licensi i setek innych rzeczy - niestety NIE
| Adam_2000 napisał/a: | | jak mówię, że to złom i ktoś jednak kupuje, to już jego sprawa do czego to zastosuje... może chce se zrobić doniczkę |
Jezeli bedzie chciał z tego korzystać zgodnie z przeznaczeniem - to masz problem | Adam_2000 napisał/a: | | umowa ustana jest tak samo wiążąsa |
Oczywiście pod warunkiem iż jest zgodna z prawem ":D
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 15:18
olcha20, weź ty sobie uważnie i dokładnie przeczytaj ustawę, którą sam wkleiłeś na forum.
Np wiele licencji programów komputerowych wyraźnie odcina się od ewentualnych nie przewidzianych szkód powstałych na skutek działania tychże programów. I co? wszystkie te licencje są bezprawne do podważenia? Jakmi np antywirus walcząc z jakimś wirusem wytnie jakieś dane? Do Pana Boga na skargę możesz jedynie iść.
Jason - |25 Maj 2006|, 2006 15:53
To jest bardzo ciekawa dyakusja, ale dlaczego zaczyna sie od mojego posta jak w nim nic do tej rozmowy :692: . Ja kupilem auto z felerna jedna opona bo tego nie zauwazylem, a wymienilem na uzywke, bo nowe opony czekaja na mnie ale niestety w PL.
Pozdrawiam
Struna - |25 Maj 2006|, 2006 15:54
| Jason napisał/a: | | ale dlaczego zaczyna sie od mojego posta | tak przy dzieleniu tematów wychodzi
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 15:55
| Jason napisał/a: | | ale dlaczego zaczyna sie od mojego posta jak w nim nic do tej rozmowy | To tylko przypadkowy efekt sprzątania OT
[ Dodano: 2006-05-25, 15:56 ]
Struna, jak błyskawica szybki
Jason - |25 Maj 2006|, 2006 15:56
Oki, skoro tak mowicie, to juz wszystko wiem
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 16:28
| fiebik napisał/a: | olcha20, weź ty sobie uważnie i dokładnie przeczytaj ustawę, którą sam wkleiłeś na forum.
Np wiele licencji programów komputerowych wyraźnie odcina się od ewentualnych nie przewidzianych szkód powstałych na skutek działania tychże programów. I co? wszystkie te licencje są bezprawne do podważenia? Jakmi np antywirus walcząc z jakimś wirusem wytnie jakieś dane? Do Pana Boga na skargę możesz jedynie iść. |
ech... lepiej juz nic nie mów w tym temacie..- bo tylko powielasz podejście - jesteśmy skazani na to co jest itd itp.. :713:
Kiedys by ci do głowy nie prszyszło że można oskarżyc producenta fajek o zniszczone zdrowie ( nikt nikomu palic nie kaze - a jednak) a w milionowe odszkodowania przemysł tytoniowy juz dawno wszedł.
Podobnie z odszkodowaniami jak sie wje*** w dziure i pogniesz felge... Oparzysz się kawą bo na pudełku nie pisało - UWAGA WRZĄTEK - kiedys ktos by cie jeszcze zje**ał zes wylał i trza pościerac - a teraz możesz żądac odszkodowania....
NIe wiem czy widzieliscie program kiedys na Discovery na temat ludzi którzy żyją z odszkodowań - wchodzi taki do marketu i łazi az wypatrzy jakaś plame z czegoś - wywraca sie - kaze wzywac pogotowie - uderza sie w głowe itd itp...
Bez urazy ale z racji twojego wieku chyba jestes troche spaczony poprzednim systemem - bez urazy
Teraz każy bierze odpowiedzialnośc za to co robi i finansową i dyscyplinarną itd itp.
Przykłąd masz jak aresztowano architetów ferelnej hali..
Wiem ile się zminiło w branży w której pracuje - z opowieści ludzi któzy poracowali za dawnego ustroju ( wg wielu z nich lepszego - ale to inny temat )
Kiedys Prawo było Zawsze po stronie Pańśtwa i instytucji itd itp.
Teraz tak nie ma - ale ludzie o tym po prostu nie wiedzą.
Pracuje w dużej zachodniej firmie z własną (skuteczną )obsługą prawną i tam na wiele rzeczy otworzono mi oczy - a jak bym to na uczelni powiedział jakiemuś Dr XX koło 40-tki - to co mi prawnik otwierał oczy to by zareagował tak jak ty w temacie na który dyskutujemy.
Prawo kiedys nie było po stronie obywatela - teraz jest zupełnie na odwrót - tylko że ludzie nie znają swoich praw i tyle...
[ Dodano: 2006-05-25, 16:29 ]
| fiebik napisał/a: | | Do Pana Boga na skargę możesz jedynie iść. |
Kiedys tak własnie było... teraz masz Rzecznika Praw Konsumenta w większości miast.
Struna - |25 Maj 2006|, 2006 16:34
| olcha20 napisał/a: | | Prawo kiedys nie było po stronie obywatela - teraz jest zupełnie na odwrót | no może nie tak zupełnie na odwrót ale nieco inaczej
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 16:35
ot tu np:
http://www.infoobywatel.g...1_1/Glowna.html
A powielając podejście jakier ma fiebik to bedziemy zawsze w dupsko ruch**ni...
przez, cwaniaków, partaczy, naciągaczy, oszustów...
I oni czytając takie wypowiedzi zacierają ręce... :713:
fiebik - |25 Maj 2006|, 2006 17:00
| olcha20 napisał/a: | | Kiedys by ci do głowy nie prszyszło że można oskarżyc producenta fajek o zniszczone zdrowie ( nikt nikomu palic nie kaze - a jednak) a w milionowe odszkodowania przemysł tytoniowy juz dawno wszedł. | Jeszcze nie w Polsce.
| olcha20 napisał/a: | | Podobnie z odszkodowaniami jak sie wje*** w dziure i pogniesz felge... | Życzę powodzenia w dochodzeniu odszkodowania.
| olcha20 napisał/a: | | Oparzysz się kawą bo na pudełku nie pisało - UWAGA WRZĄTEK - kiedys ktos by cie jeszcze zje**ał zes wylał i trza pościerac - a teraz możesz żądac odszkodowania.... | To też nie w Polsce.
| olcha20 napisał/a: | | Bez urazy ale z racji twojego wieku chyba jestes troche spaczony poprzednim systemem | Bez urazy, ale jeszcze chyba moło znasz życie.
| olcha20 napisał/a: | | Przykłąd masz jak aresztowano architetów ferelnej hali.. | No, ale to już zupełnie inna sprawa, bo tu wchodzi prawo budowlane anie kc czy handlowe.
Oczywiście, widzę, że im bardziej skrajnie bronię swojego punktu widzenia, tym bardziej skrajnych używasz argumentów do obrony swojego. Generalnie jest jeszcze poza prawem zdrowy rozsądek, którego musimy się trzymać, żeby nie zwariować.
Natomiast wiedza o możliwościach prawnych konsumenta, nie zawsze idzie w parze z realnymi możliwościami wyegzekwowania czegokolwiek.
Rafał A.(antek) - |25 Maj 2006|, 2006 18:54
| fiebik napisał/a: | olcha20 napisał/a:
Podobnie z odszkodowaniami jak sie wje*** w dziure i pogniesz felge...
Życzę powodzenia w dochodzeniu odszkodowania. |
no mnie sie udalo bez problemow
| fiebik napisał/a: | olcha20 napisał/a:
Bez urazy ale z racji twojego wieku chyba jestes troche spaczony poprzednim systemem
Bez urazy, ale jeszcze chyba moło znasz życie. |
| Cytat: | | Natomiast wiedza o możliwościach prawnych konsumenta, nie zawsze idzie w parze z realnymi możliwościami wyegzekwowania czegokolwiek. |
to niestety prawda, wiedziec jedno, moc drugie
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 20:29
| Rafał A.(antek) napisał/a: | fiebik napisał/a:
olcha20 napisał/a:
Podobnie z odszkodowaniami jak sie wje*** w dziure i pogniesz felge...
Życzę powodzenia w dochodzeniu odszkodowania.
no mnie sie udalo bez problemow |
| fiebik napisał/a: | olcha20 napisał/a:
Podobnie z odszkodowaniami jak sie wje*** w dziure i pogniesz felge...
Życzę powodzenia w dochodzeniu odszkodowania. |
I właśnie to jest to podejście o którym mówie......
Jeden pozywa na stan dróg - kopnie kota zapłaci grzecznie u mechanika za naprawe
Drugi - pojdzie do zarządcy drogi o pokrycie kosztów..
Reszty juz nie komentuję - bo i tak Cię nie przekonam:D
Nie mów tylko głośno tych swoich staroświeckich poglądów bo jeszcze zniechęcisz innych do walki o swoje prawa...
Antek daje wzór jeśli chodzi o pokrzywioną felgę - szkoda iż jest to 1 przypadek na 100... ale tak jak napisał - ZERO problemów - chciec to w tym przypadku móc.
Podan dwa przykłady jeszcze:
1) Kierownik z pracy - kupił zimowe buty, pojechał w góry - przemokly. Reklamacja w sklepie - oczywiście były wg sklepu zle użytkowane, nie zabezpieczone jakims imregnatem itd itp.. (buty sprzedane jako ZIMOWE ) i dali mu do zrozumienia iż moze iśc do Pana Boga na skarge..
Prawnik z pracy pomógł sklecic odpowiednie pisemko... wysłal poleconym..
Zadzwonili z przeprosinami po 1000-kroc w ramach rekompensaty pozwolili wybrac DOWOLNE buty zimowe z asortymentu i jeszcze dali jakis badziewny breloczek. ( to było albo CCC albo DAICHMAN)
2) Córka mojego ojczyma jest prawniczką - i on często gęsto własnie z tego korzysta - wykłócając się w różnych urzędach serwisach itd itp. Wynajmował mieszkanie i tak się złożyło iż wynajoł kolesiowi poszukiwanemu przez Policjię - weszli kiedys razem z drzwiami do domu... Ojczym założył wypasioną GERDE w miejsce tych starych i rachunek wysłał na komende wojewódzką. (wielokrotna wartos takich drzwi jak były)
Komenda podniołsa raban. On tez wymienili się 3 razy pismami - córla prawniczka odpowiednio pomogła...i za chwil pare dostał PEŁNY zwrot kosztów...
3) ze juz nie wspomne ile nieraz wywalczyl w spółdzielni.. (zalane mieszkanie itd itp...)
Z prawem i różnymi spornymi sytuacjiami umowami, pełnocnictwami umowami gwarancyjnymi, konsorcyjnymi itd itp mam na co dzień w robocie doczynienia
No ale jestem za młody żeby zrozumiec iż nie wygra się z cfaniakiem który wciska lipny towar Najlepiej stulic ogon i poskamlec w domu.... może kiedys do tego dorosne
NIe wiem jak cie ta ustawa to nic cie nie przekonała o twoich prawach to ja nie wiem
Antek oby wiecej takiego jak twoje podejście i gratuluje danego przykładu.
Rafał A.(antek) - |25 Maj 2006|, 2006 20:43
| Cytat: | | Antek oby wiecej takiego jak twoje podejście i gratuluje danego przykładu. |
to byl tylko konkretny przyklad
bo w druga strone tez mam jak chcesz, nie zebym ciepopieral tylko ze trzeba probowac, a nuz sie uda (ale dalej jest "a nuz" )
olcha20 - |25 Maj 2006|, 2006 22:47
| Rafał A.(antek) napisał/a: | | to byl tylko konkretny przyklad |
A może aż.. i może PRECEDENS tu na forum który skłoni innych do naśladowania...a o zaletach takiego rozwiązania chyab nikogo nie trzeba przekonywac:)
To napisze jescze historie mojej wojny z gazownikami
1) założenie instalacji - gaśnięcie w zakrętach oraz na luzie, duże spalanie
2) regulacjie - wszytko jak wyżej + strzały i zwiększeie spalania.
3) regulacjie - wszytko j.w
4) wymiana reduktora. - problemy z przyspieszaniem, mega spalanie, strzał
5) pierwsze oficjalen pismo reklamacyjne. - regulacjie, wymiana komputera od LPG oraz elektrozaworu od LPG
6) Spalanie 17L/lpg na 100km. - TEsty na Kompie w innym warsztacie - wyszło że sondy lambda (wymiana sond)- testy spalanie 2 baki Pb - spalanie w granicach 10l/100km Pb - testy na LPG - 17...
7) kolejne pismo reklamacyjne (trzecie) bo drugie było jakos w miedzyczasie i domoganie się demontażu. Pojawił sie jeszcze problem trzymania obrotów po około 2500 obr/min
Przyjęte to zostało z oburzeniem - uśmiechem iz to jest niewykonalne i wileką kłótnią - i że wogole mi robią łaskę iż tak długo przy tym grzebią - bo w innych autach jest cacy - <SIC> ( a przy mnie ze 3 nnych gości reklamowało)
regulacjie - wymiana krokówki od LPG na jeszcze inną .. efekty mizerne - Wysokie spalanie - problemy z prześciem na LPG - słaba moc problemy z odpalniem auta. ( na Pb oczywiscie gdyz na LPG sie u nie nie da)
9) Pokazanie znajomści Kodeksu Cywilnego - UStawy i Prawach Konsumenta, itd itp. żądania demntażu - zgodzili się ale na absurdalnychwarunkach iz musze za to ZAPŁACIĆ - 300 czy 400pln... i wtedy oddadzą kase za instalke. :699:
10) naświetlenie sprawy prawnikowi.
Ostateczne pismo reklamacyjne z cytatami z KC i UoPK. Domaganie się natychmiastowego demontażu oraz 100% zwrotu ceny instalki w przeciwnym razie:
Sprawa do sądu i domagam się:
- dodatkowo kosztów testów na komp diagnostycznym w innym zakładzie,
- zwrotu poniesinych kosztów na dojazdy do pracy oraz inne ważne ( z dzieckiem do lekarza- w trakcie pozstawiania auta do napraw)
- zwrotu koszów NIE ZAOSZCZĘDZONYCH pieniędzy któr bym zaoszczdził gdyby instalka była zrobiona fachowo.
- Doprowadzenia pojazdu do stanu sprzed demontażu łacznie z malowaniem zderzaka - i łataniem dziurki po wlewei od LPG - oraz kupno nowych gum do kolektora - gdzie były miksery itd itp.
- odszkodowania za stracony czas nerwy itd itp nie wywiązani sie z umowy i taki tam bełkot prawniczy.. :693:
Prawnik się ucieszył gdyz sprawa oczywista ale twierdził iż koles na 99% wymieknie gdyż pewno tez zdaje sobie z tego doskonale sprawe
ALbo zgodnie z moimi prawami - jade do Forda - i oni mi to robią profesjonalnie - ja płace - a rachunek mi przez sąd zapłacicie.. :693:
Efekt - zupełnie inna atmosfera i rozmowa - zgoda na demontaż - ale po dzentelmeńsku - skoro wiedzą iż chce założy LPG gdzie indziej - to zeby tych dziur nie łatac... tylko tak tymczasowo zrobic - aby na Pb o własnych siłach pojechał.
I tu spieprzyłem :712: - gdyż z całej radości ze zwycięstwa - zgodziłem się poczekac z demontażęm do po swietach - jakeis 3 tyg - gdyz mieli pusto w kasie - nikt wtedy nie montował instalek - LPG poszło bardzo do góry - a Pb w dół...
Ponieważ chciałem jezdzic na LPG podjechałem do innego warsztatu na jakąs mini poprawę - poprawili kilka przewodów - poprawili łączenia -zmienili troche dolot powietrza i wyregulowali - spalanie spadło -, strzału nie było , nie gaśnei ani na luzie ani w zakrętach - problematycznie się tylko przełącza na LPG i jest czasem problem ruszyc - "tarabani"
Potem potrzebowałem cały czas auta, potem sie przywyczaiłem - potem poczytałem forum - iż prblemy z LPG w Scorpio to częsty temat - i nie mam pewności że gdzie indziej zrobią mi to dużo lepiej... itd itp...
I w sumie to padł remis chyba...
Satysfakcje z wygranej miałem straszna - a potem to zlałem...
Ale na 100% dużo mnie to nauczyło - dlatego tak się upieram przy swoich tezach...
I jak w Geancie chciałem kupic odkurzacz który mieli wystawiony - ale nie było INF ze to ostatnia niekompletna sztuka - a ja dla niego wyrobłem karte Geant - i jak pytalem o cechy tego odkurzacza to nikt nie powiedział iz to ostatni wybrak - to zrobiłem grande - i na drugi dzień przywiezli z innego Geanta skąś z Polski - i jeszcze babka dzwoniła iż juz jest i czy się nie gniewam - a na początku to było - idz pan w cholere- skąd panu go wezmiemy...jak to jest ostatni..
Mam nadzieje iz historia ne byłą nudna i coś wniesie komus w razie potrzeby albo zmobilizuje do walki o swoje
Pozdrawiam
The END
Struna - |26 Maj 2006|, 2006 17:57
| olcha20 napisał/a: | | Mam nadzieje iz historia ne byłą nudna | no nie byłbym taki pewny przydługawe eseje klecisz ale z pewnością poniekąd pouczająca - ale na forum to już z 10 razy esej o Twoim gazie czytałęm jak to nie działał i jak to się wykłócałeś itd
Niki - |27 Maj 2006|, 2006 14:25
Koledzy wlasnie ze bardzo ciekawe te Wasze doswiadczenia i jak tak czytam to powiem ze wszyscy macie racje po trochu! Jako ze moj kochany staruszek jest adwokatem i radca prawnym zarazem spotykalem sie zupelnie przypadkowo wlasnie z roznymi sprawami ktore przechodzily przez jego kancelarie miedzy innymi reklamacje.Powiem tak ze jezeli komus sie chce klocic o tzw dziure w plocie czy tez zgubiona srubke na zakrecie od nadkola (pod warunkiem ze zniszczen nie bylo innych)to jak najbardziej ale Panowie rodzi sie pytanie czy warto tracic czas kase i nerwy na te zwady ktore niekiedy trwaja o wiele wiele dluzej niz powinny trwac a przez ten czas usterka nie usunieta zaklad robi odwolania itd itp i jezeli w gre wchodzi taka usterka z gazem jak u kolegi to owszem zamiast do Sadu czasami po prostu udac sie do zakladu kto to solidnie zrobi badz tez poprawi i na drodze Sadowej (jak nie ugodowo)zadac pokrycia kosztow poprawki z tzw.zadoscuczunieniem.Moje zdanie jest takie jezeli sprawa warta awantury w Sadzie grozilo to wypadkiem utrata zycia itd a zaklad nam kaze sie cmoknac w d.. to jak najbardziej ale kiedy jest furtka to po co robic sobie dodatkowe konfrontacje i czasu szkoda i nerwow przede wszystkim.Tak na marginesie moj klient wymienial sobie w chryslerze Voyagerze klocki hamulcowe-rzecz banalna co tam mozna spier...ale niestety firma w ktorej to robil postanowila ze wiecej zarobi jak te klocki odleje....no niestety w sytuacji niebezpiecznej przestaly hamowac i bylo bum dobrze ze nikomu nic sie nie stalo.Taka sytuacje jak najbardziej rozumiem zwyzka oc ,rozbite auto ,poszkodowany uczestnik drogi itd.wszystko przez chec zarobienia paru zlotych wiecej.I tak to wyglada robiac o byle co awantury z gory trafiamy wsrod innych uslugodawcow ,ktorzy napewno w naszym rejonie sie znaja na konfliktowych i z gory albo odmowia wykonania uslugi albo dadza taka cene ze klient po prostu wymieknie i odejdzie... :702: Pozdrawiam.
VIK - |28 Maj 2006|, 2006 10:34
Może wg tego co cytujecie (nie w pełnej treści) - zaczniemy odawać swoje auta poprzednikom, bo np. gumy na wahaczach trzeba było wyminić
"...Art. 1. 1. Ustawę stosuje się do dokonywanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedaży rzeczy ruchomej osobie fizycznej, która nabywa tę rzecz w celu niezwiązanym z działalnością zawodową lub gospodarczą (towar konsumpcyjny)...."
"...Art. 7. Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. To samo odnosi się do niezgodności, która wynikła z przyczyny tkwiącej w materiale dostarczonym przez kupującego...."
Czyli siłą rzeczy, sprzedając używaną 15letnią skrzynię biegów-nie można dac większych gwarancji/rękojmi, niż dawał producent, gdy byla nowa
Niki - |28 Maj 2006|, 2006 12:07
Ot i mniej wiecej wiadomo o co chodzi.A dodam jeszcze ze ja uwazam ,iz kupno opony uzywanej wiaze sie TYLKO I WYLACZNIE z odpowiedzialnoscia kupujacego bo kto mu kaze kupowac material ktory ma wplyw bezposredni na bezpieczenstwo uzywany wiadomo to tak jak by sie poszlo kupic na szrocie klocki hamulcowe ktore wygladaja na niby ok...i co na to tez ma szrociarz dawac gwarancje??jasne ze nie bo kupujac rzecz uzywana tak jak opona i klocki i wiele innych tak szczegolnych elementow ktore stanowia o bezpieczenstwie NIE MOZNA dawac zadnej gwarancji ,rekojmi lub podobnych nikt nie jest samobojca przeciez.To jest wylaczna odpowiedzialnosc kupujacego i nie moze roscic zadnych pretensji do sprzedajacego tylko do siebie ze nie poszedl do sklepu czy hurtowni i nie kupil po prostu nowych laczkow ,klockow czy Bog wie czego.Natomiast owszem wszelkie podzespoly naprawialne typu skrzynia biegow ,silnik,i inne oczywiscie jak najbardziej mozna objac gwarancjami i czym tylko dusza zapragnie jak sprzedawca jest pewien towaru w 100% aczkolwiek nie jestem pewien czy sa tacy...Co do opon alternatywa jak opony sa sporo za drogie sa bieznikowane ktore maja juz certyfikaty i sa objete wszelkimi gwarancjami rekojmiami itd itp.Pozdrawiam.
Cosma - |28 Maj 2006|, 2006 18:17
[quote="olcha20"] | fiebik napisał/a: | Podobnie z odszkodowaniami jak sie wje*** w dziure i pogniesz felge... Oparzysz się kawą bo na pudełku nie pisało - UWAGA WRZĄTEK - kiedys ktos by cie jeszcze zje**ał zes wylał i trza pościerac - a teraz możesz żądac odszkodowania....
NIe wiem czy widzieliscie program kiedys na Discovery na temat ludzi którzy żyją z odszkodowań - wchodzi taki do marketu i łazi az wypatrzy jakaś plame z czegoś - wywraca sie - kaze wzywac pogotowie - uderza sie w głowe itd itp...
|
żądać oczywiście że mozesz, ale to nie znaczy jeszcze że sąd przychyli się to twoich roszczeń. Nasze prawa to jedno a umiejętność dochodzenia ich przed sądem to drugie. Proces cywilny to nie jest takie hop siup i jeżeli naruszenie prawa nie jest oczywiste i nie jesteś w posiadaniu wystarczających dowodów to bez prawnika dobrego gówno uzyskasz, a jeszcze koszty sądowe dostaniesz.
Sąd rozpoznając daną sprawę i orzekając w niej nie kieruje się tylko i wyłącznie dowodami oraz przepisami prawa, ale takze zasadami współżycia społecznego, doświadczeniem życiowym,najzwyklejszą logiką - obowiązuje u nas zasada swobodnej oceny przez Sąd zebranego materiału dowodowego w pocesie. Dzięki temu Sądy mogą w sytuacji gdy 35 świadków twierdzi ze coś tam a 1 świadek że nie coś tam sąd mozę uznac za wiarygodne zeznania tylko tego 1 i tu nie kueruje się żadnymi przepisami prawa tylko jest to jego własna ocena! I dlatego u nas takie śmieszne sprawy nie przechodzą w sadach (co do zasady oczywiście). Przeciętny człowiek wie że kawa po zaparzeniu jesr gorąca, przynajmniej polak Sądy nieznoszą takich spraw o wyłudzenie kasy albo na pieniactwo, bardzo nie lubią i niepatyczkują się z takim Powodem.
Pozatym Za wyłudzanie odszkodowań grozli odpowiedzialność karna, więc można sobie prezent niezły sprawić
olcha20 - |28 Maj 2006|, 2006 21:29
| Struna napisał/a: | | z 10 razy esej o Twoim gazie czytałęm jak to nie działał i jak to się wykłócałeś itd |
Abo strasznie mi to beret zryło... :693: Traumatyczne przeżycie :693: i na łożu śmerci o tym pewno wspomnę... :693:
To to to był ostatni raz
[ Dodano: 2006-05-28, 21:33 ]
| Cosma napisał/a: | Przeciętny człowiek wie że kawa po zaparzeniu jesr gorąca, przynajmniej polak Sądy nieznoszą takich spraw o wyłudzenie kasy albo na pieniactwo, bardzo nie lubią i niepatyczkują się z takim Powodem.
Pozatym Za wyłudzanie odszkodowań grozli odpowiedzialność karna, więc można sobie prezent niezły sprawić |
No i oczywiście... 100% racji - tylko że jest różnica miedzy "wyłudzeniem" odszkodowania - a wyegezkwowaniem tego co Ci się należy oniewaz ktoś "wyłudził" w peweim sposób twoje pieniądze - np sprzedając Ci shit jako pełnowartościową częśc itd itp..
[ Dodano: 2006-05-28, 21:42 ]
| Niki napisał/a: | | A dodam jeszcze ze ja uwazam ,iz kupno opony uzywanej wiaze sie TYLKO I WYLACZNIE z odpowiedzialnoscia kupujacego |
Uważasz - czy jestes tego pewny :694:
Ludzie różne rzeczy uważają....
Wg mojej wiedzy jest totalnie dokładnie na odwrót...
"Przychodzi kobieta do zakładu z oponami jakimś Fiatem i mowi ze potrzebujhe opony kupic - bo juz są łyse - sprzedawca proponuje jej iż ma nowe, bieżnikowane - i super używane - ledwo ledwo co jezdzone "prawie jak nówki" jak to mówią.. i jeszcze że jej sprzeda troszke taniej - bo to jak dla kobiety...
Po miesiący wyłazi bąbel na jednej...
No chyba nie trzeba komentowac...
Ty jako klinet - nie masz obowiązku znac się perfekcyjne na zawiłościach technicznycj eksploatacyjnych i masie różnych rzeczy które kupujesz - za sprzet zawsze odpowiada sprzedawca a nie kupujący...
I nie naciągajmy to wyjątków - wyłudzaczy - bo takich wśród nas chyab nie ma.. :694:
TYlko tak normalnie i zyciowo i rzeczowo..
Chciałem dobrze....
Struna - |29 Maj 2006|, 2006 10:03
olcha20, to ja mam pytanie/prośbę przyszłościową - bo wygląda na to, że w temacie cywilno-prawnym jestes obryty - jeśli rozjebie sobie koło w dziurze gdzieś na drodze - to załątwisz mi tymi cudownymi przepisami odszkodowanie od drogowców czy kogo tam należałoby za to ścigać ? serio pytam.
Niki - |29 Maj 2006|, 2006 10:03
| Speedo napisał/a: | | pytanie tylko co daje ta gwarancja i rekojmia jak Ci eksploduje przy 200 na budziku ta opona, moze gwarancja robi za poduszki a rekojmia za napinacze |
No juz nie przechodzmy do skrajnosci mowimy tu o bomlach czy jakichs widocznych uszkodzeniach.Wiadomo ze przy 200km/h moze byc duzy problem z wyjsciem z auta bez dachowania itp itd badz tez nawet z zyciem, wtedy to juz biegli rzeczoznawcy oceniaja stan opony czy wystrzelila i dlaczego ,jaki miala indeks predkosci oraz w jakim stanie byla.Tego jaka jest opona uzywana i nawet bieznikowana nikt nie jest w stanie stwierdzic do konca dlatego w przypadku opony bieznikowanej duzo daje gwarancja, rekojmia i inne certyfikaty po to aby zminimalizowac prawdopodobienstwo kupienia zlomu.Malo kto jak wspomnialem wczesniej jest szalencem i bedzie falszowal certyfikat jakosci zgodnie z ktorym opona byla przetwarzana bo to juz grozi pudlem jeszcze w przypadku wypadku na drodze. | olcha20 napisał/a: | A dodam jeszcze ze ja uwazam ,iz kupno opony uzywanej wiaze sie TYLKO I WYLACZNIE z odpowiedzialnoscia kupujacego
Uważasz - czy jestes tego pewny |
Co do tego powiem tak JESTEM PEWNY jak cholera nie moge roscic do sprzedajacego pretensji bo on tez nie musial wiedziec o tym co kryje sie w oponie on sprzedaje te rzecz jako uzywana i tyle czyli daje do zrozumienia fakt watpliwej jakosci i sprawnosci ,gdyby sprzedal jako nowa ok.rozumiem ale on mowi ze uzywka i tyle i to wystarczy aby dotrzec do mojej swiadomosci ze jezeli sie zdecyduje to na swoje ryzyko.Swoja droga opony juz nie osiagaja takich wielkich cen i wlasciwie nic nie stoi na przeszkodzie aby kupic nowa i miec pelne prawa i gwarancje oraz wykluczyc prawdopodobienstwo wypadku.Pozdrawiam.
Cosma - |29 Maj 2006|, 2006 13:51
| olcha20 napisał/a: | | Cosma napisał/a: | Przeciętny człowiek wie że kawa po zaparzeniu jesr gorąca, przynajmniej polak Sądy nieznoszą takich spraw o wyłudzenie kasy albo na pieniactwo, bardzo nie lubią i niepatyczkują się z takim Powodem.
Pozatym Za wyłudzanie odszkodowań grozli odpowiedzialność karna, więc można sobie prezent niezły sprawić |
No i oczywiście... 100% racji - tylko że jest różnica miedzy "wyłudzeniem" odszkodowania - a wyegezkwowaniem tego co Ci się należy oniewaz ktoś "wyłudził" w peweim sposób twoje pieniądze - np sprzedając Ci shit jako pełnowartościową częśc itd itp..
|
no jasne że jest różnica,
jednak swoją drogą jak pisałam Sądy w praktyce nielubią mocno "naciąganych" spraw o odszkodowania, które wydają się aż śmieszne biorąc tak na chłopski rozum, przynajmniej jeszcze tak jest, może kiedyś to sie zmieni...
A jeśli o ktoś gówno sprzedaje jako pełnowartościowy towar to oczywiście
[ Dodano: 2006-05-29, 13:54 ]
| Struna napisał/a: | | olcha20, to ja mam pytanie/prośbę przyszłościową - bo wygląda na to, że w temacie cywilno-prawnym jestes obryty - jeśli rozjebie sobie koło w dziurze gdzieś na drodze - to załątwisz mi tymi cudownymi przepisami odszkodowanie od drogowców czy kogo tam należałoby za to ścigać ? serio pytam. |
zgłaszasz szkodę w zarządzie dróg miejskich, odpowiednim, oni potem przekazują sprawę do ubezpieczyciela.
Aby to sprawniej posło ja bym przefaksowała im zgłoszenie szkody i potem zadzwoniła aby podali telefon do danego ubezpieczyciela, aby już tak przedstawić aprawę, bo oni zanim to prześlą wszystko to trochę potrwa.
Oczywiście jak wpakujesz sie w dziurę to wzywaj policję, potem notatka służbowa policji jest na wagę złota
olcha20 - |29 Maj 2006|, 2006 14:19
| Struna napisał/a: | | olcha20, to ja mam pytanie/prośbę przyszłościową - bo wygląda na to, że w temacie cywilno-prawnym jestes obryty - jeśli rozjebie sobie koło w dziurze gdzieś na drodze - to załątwisz mi tymi cudownymi przepisami odszkodowanie od drogowców czy kogo tam należałoby za to ścigać ? serio pytam |
Kurde przeoczylem pytanie..
Primo - musisz wiedizec do kogo należy droga na której zrobiłes sobie krzywde..
1) jak krajowa lub autostrada ( czyli np DK44, A1) to do odziału GDDKiA - Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ( Katowice Kraków itd.. - nawza cięzka - ale firma jak firma nie ma czego sie bac - robiłem tam praktyke)
2) jak wojewódzkie (np DW933)- to do ZDW - Zarząd Dróg Wojewódzkich =- w odpowiedznim rejonie)
3) jak w mieście to zazwyczaj MZUiM - Miejski Zarząd Ulic i Mostów.
Ewentualenie jeszcze są PZD - Powiatowe Zarządy Dróg. np. PZD Będzin.
Dobrze jest wykonać fotkę dziury, lub elementu o który zrobiłes szkode ( np zle przycięty krawężnik) i śmigasz do nich - mowisz gdzie co i jak - - reszta jakby cie ktos autem stuknął- protokól oględziny i dostajesz kase. ( w skrócie)
Acha taka ciekawostka - na studiach taki profesorek gadał - iż w takich ZDW itp jak ktos przychodzi z taka skargą - to modlą sie aby szkoda była więcej niż coś około 350 pln ( jakos tak) bo wtedy ubezpieczalnia płaci - a jak jest do jakiegs takiego pulapu to z własnego budżetu płacą....
[ Dodano: 2006-05-29, 14:30 ]
| Cosma napisał/a: | | Oczywiście jak wpakujesz sie w dziurę to wzywaj policję, potem notatka służbowa policji jest na wagę złota |
często lepszy jest byle jaki świadek - czyli mieszkaniec - obok dziury - jemu bardzo zależy zeby to naprawili jak najszybciej - i chętnie pojdzie poświadczyć że wszytko widział itd itp
Z tą Policją to nie jestem tak do końca przekonany - nam mówili iż wystarczą zdjęcia + świadek
To coś jak z "wypadkiem" - znaczy się żę sa ranni i Policja niezbędna
lub "kolizja" - nie ma rannych - wystarczy oświadczenie.
Ale wezwac nie zaszkodzi...
Struna - |29 Maj 2006|, 2006 15:42
czyli, że nie musze od razu czekać z rozjebanym kołem tylko fotka miejsca i szkód, potem zmieniam koło i śmigam a potem do tego ZD cośtam ?
Cosma - |29 Maj 2006|, 2006 15:47
| olcha20 napisał/a: | | Cosma napisał/a: | | ]Oczywiście jak wpakujesz sie w dziurę to wzywaj policję, potem notatka służbowa policji jest na wagę złota |
często lepszy jest byle jaki świadek - czyli mieszkaniec - obok dziury - jemu bardzo zależy zeby to naprawili jak najszybciej - i chętnie pojdzie poświadczyć że wszytko widział itd itp
Z tą Policją to nie jestem tak do końca przekonany - nam mówili iż wystarczą zdjęcia + świadek
To coś jak z "wypadkiem" - znaczy się żę sa ranni i Policja niezbędna
lub "kolizja" - nie ma rannych - wystarczy oświadczenie.
Ale wezwac nie zaszkodzi... |
nie wiem jaka jest teoria na ten temat, ale w praktyce Sąd patrzy czy zawiadomiono policję. Swiadkowie oczywiście, bardzo wskazani jednak mało osób będzie sie paliło do tego aby go wzywano do sądu i opuszczania pracy z tego powodu.... cieżko jest o świadka, niestety.
I takze w przypadku gdy sąd powoła świadka to patrzy czy w notatce policji widnieje wzmianka że pan X de facto był obecny przy zdarzeniu i widział to czy tamto - wtedy prawie zawsze Sąd po przesłuchaniu go na rozprawie uznaje jego zeznania za wiarygodne.
Struna - |29 Maj 2006|, 2006 15:48
Cosma, a czym Ty się zajmujesz na codzień?
olcha20 - |29 Maj 2006|, 2006 16:06
| Cosma napisał/a: | | cieżko jest o świadka, niestety. |
W sumie to fakt - ale jakis emeryt z nudow co mieszka obok pewno by sie zgodził..
Ale Cosma - nie za daleko tu poszliśmy z tymi świadkami itd itp.. przeca do tego NIE TRZEBA SĄDU..
Idziesz do Zarządcy drogi zgłosic szkode..
Nie upieram się że Policja zbędna - ale mnie uczono -iż jest dokładnie - tak jak wywnioskował Struna - robisz fote - zmieniasz koło - i tyle - a jak nei masz aparatu - to wzywasz Policje/ szukasz świadka ktory ci cos tam podpisze.. ze dziura jak stodola - itd itp
Przeca jak ktos w ciebie wjedzie - to tez bez sądu się obchodzi.
A Zarządy Dróg - jako tako jedyne co mogą - to załatac dziure - i powiedizec ze jej wcale nie ma /nie było - dlatego fota.
Fakt faktem - znam to absolutnie od teoretycznej strony której mnie nauczyli dr drogownictwa na wydziale budownictwa polibudy - wydział drogowy - powtarzam tu po nich - zadnych swoich dywagacji
Rafał A.(antek) - |29 Maj 2006|, 2006 16:35
Struna, zalezy od miejscowosci, profilaktycznie tel napolicje czy sie tym zajmuja, jak nie to kto sie zajmuje (wydzial drog czy głowny inz miasta) tel do nich zgłaszajacy co gdzie i kiedy (obowiązkowo) a pozniej fotamiejsc ai uszkodzen i w zaleznosci jak urzad dalej to albo do nich odszkodowanie, albo tak jak w lodzi odrazu do ubezpieczyciela (miasto ubezpieczone od takich szkod) na ogledziny
Struna - |29 Maj 2006|, 2006 16:36
dzięki za info.
Rafał A.(antek) - |29 Maj 2006|, 2006 16:44
no przerobilem, trwa (u nas) dlugo ale sie da. oddali całkiem spoko, bo 170zł za fele stalową (w kwocie ustawienie zbieznosci bylo)
Cosma - |29 Maj 2006|, 2006 20:18
| Struna napisał/a: | | Cosma, a czym Ty się zajmujesz na codzień? |
pracuję w kancelarii radców prawnych, dużo spraw prowadzę właśnie ubezpieczeniowych.
| olcha20 napisał/a: | | Cosma napisał/a: | | cieżko jest o świadka, niestety. |
Ale Cosma - nie za daleko tu poszliśmy z tymi świadkami itd itp.. przeca do tego NIE TRZEBA SĄDU..
Idziesz do Zarządcy drogi zgłosic szkode..
Nie upieram się że Policja zbędna - ale mnie uczono -iż jest dokładnie - tak jak wywnioskował Struna - robisz fote - zmieniasz koło - i tyle - a jak nei masz aparatu - to wzywasz Policje/ szukasz świadka ktory ci cos tam podpisze.. ze dziura jak stodola - itd itp
Przeca jak ktos w ciebie wjedzie - to tez bez sądu się obchodzi.
A Zarządy Dróg - jako tako jedyne co mogą - to załatac dziure - i powiedizec ze jej wcale nie ma /nie było - dlatego fota.
Fakt faktem - znam to absolutnie od teoretycznej strony której mnie nauczyli dr drogownictwa na wydziale budownictwa polibudy - wydział drogowy - powtarzam tu po nich - zadnych swoich dywagacji |
no racja, nie musi się kazda sprawa kończyć na drodze sądowej, ale co do zasady jednak bez policji szansa że sprawwa pomyślnie zakończy się w ZDMie jest znikoma, przynajmniej w Poznaniu Jak smerfy przyjadą to prawdopodobnie ubezpieczyciel wyda decyzje o przyznaniu odszkodowania i wtedy sprawa zakończona, ja jednak z góry wolę się nastawić na proces - takie zboczenie zawodowe
|
|