Ford Scorpio Team
Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio

Silnik + zasilanie paliwem - No to teraz ja: DOHC nie pali...

_Mu. - |10 Lut 2006|, 2006 19:52
Temat postu: No to teraz ja: DOHC nie pali...
Elo.
Mam dziwny problem, a jako, że chory jestem i zimno, nie bardzo wygodnie wystawać mi na zimnym dworze i kombinować.
Otóż... Przedwczoraj postawiłem wóz pod blokiem. Wczoraj nie wychodziłem z domu, żeby wyleżeć choróbsko, dziś plan był taki sam - czyli leżenie, ale po południu chciałem skoczyć załatwić jedną sprawę. Wsiadam do samochodu, wciskam sprzęgło, bieg na luz, przekręcam kluczyk w stacyjce a tu... kręci ale nie chce załapać. Po paru obrotach zwolniłem klucz i ponowiłem próby. Wóz prawie, prawie załapywał, ale nie chciał zaskoczyć. Potem zacząłem - choć książki podają, że nie wolno, kombinować z pedałem gazu - kiedy pompowałem nim silnik jakby się ożywiał, już prawie, prawie załapywał, ale nic z tego. Raz mi nawet strzelił (a przecież nie mam gazu, he he he). Po dłuższym czasie dałem mu spokój, żeby nie spalić rozrusznika. Potem wróciłem do domu i ponawiałem podejści jeszcze ze dwa razy - bez efektu.
Przy czym przy ostatnim podejściu już nawet nie chce załapywać. Akumulator jest niemalże nowy, do diesla, i naładowany. Kable i świece - nie wiem. Miałem już raz podobną - a nawet identyczną sytuację w sylwestra, z tą różnicą, że wtedy wóz stał ze dwa tygodnie i w końcu odpalił. Ma ktoś pomysł od czego zacząć? Guzik w bagażniku sprawdony - wciśnięty.
Wóz mam od czerwca i poza styczniowym epizodem nic takiego wcześniej ani później mi się nie przytrafiło. Ma ktoś jakiś pomysł - taki na w miarę szybkie wyeliminowanie mylnych tropów?

zztop2 - |10 Lut 2006|, 2006 19:59

Pierwsze i pewnie najważniejsze czy prąd jest???
ja miałem nastepujące komlikacje, moze to coś pomoże, też tak jakby załapywał na poczatku dopuki bateria nie padła
http://ford-scorpio.pl/fo...der=asc&start=0

marcys - |10 Lut 2006|, 2006 20:05

zalał pan swiece. :688: skoro juz prawie zalapywal i nie chwycil to kolejne palenie z pedałem w podłodze az zapali. zakladając ze jest paliwo pompa podaje a jak prawie załapywal to prąd tez jest. mialm to samo ze za cholere nie chwytał. teraz zawsze pale z lekko nacisnietym gazem na zimnym silniku(zawor biegu jalowego nie puszcza na mrozie)
monter - |10 Lut 2006|, 2006 21:07

Oooj Mu chyba sie przeprosisz z dieselkiem :) Zawsze wystarczy aku przerzucic i z buleteczki dolac :)
A przeziebienie to pewnie masz przez nocne lazenie po Warszawce z kolegami z FST :)

Matth - |10 Lut 2006|, 2006 22:15

no jak ja zalalem swiece u siebie przy padnietym aku.. to wykrecilem przepalilem zapalniczka wkrecilem i zapalil.. ale aku padl ostatecznie dwa dni pozniej.. generlanie jak juz lapie to jest nadzieja.. zawsze mozna go na line i ciagnac wtedy to juz musi odpalic
irek - |10 Lut 2006|, 2006 22:21

Panowie a nie może czujnik położenia wału ??????????????
Adam_2000 - |10 Lut 2006|, 2006 23:02

Speedo napisał/a:
pisze ze prawie prawie mu zalapywal. jakby czujnik mial uwalony to zero zalapywania jak sadze

No, ale też "szczelił" w rurę, a to by mogło świadczyć właśnie o problemie z synchro :)

Matth - |10 Lut 2006|, 2006 23:05

tak samo jak z zalaniem.. jak zalalem silnik i chechalalem ciagle na pb tez mi raz prychnal.. ja :shock: sprawdzam czy na pewno na bynie i na pewno strzelil na benzynie.. duzo oparow w dolocie to co ma nie strzelic..
_Mu. - |10 Lut 2006|, 2006 23:16

Pójdę jeszcze w nocy sprawdzić ślady św. Elma w kablach. Mam nadzieję, że to nie to.
Swoją drogą dlaczego podczas uruchamiania samochodu lepiej nie wciskać gazu w silnikach z wtryskiem?

_Mu. - |11 Lut 2006|, 2006 00:26

Well.
Ciemność dała mi wskazówkę.
Otóż kabel idący od cewki do palca rozdzielacza lekko styka się z obudową pokrywy zaworów. I tam, gdzie styka, podczas kręcenia rozrusznikiem idą ogniki.
Kabel, gdy dotknąć go łapą (co zrobiłem chcąc go odsunąć od rzeczonej obudowy) sprawia miłe wrażenie w dotyku - prawie zupełnie jakby dziabnęła mnie osa. :twisted:
Czyli przewodzi nie tylko wewnątrz izolacji lecz także i poza nią.
Były też inne dwa miejsca pojawiania się iskrzeń - jedno jakoś tak patrząc od przodu aparatu zapłonowego po lewej jego stronie, ale zupełnienie przy kablu- akby przy obudowie - ale nie jestem pewien. W sumie około 4 ognisk iskier, ale nie powiem, żeby były to snopy czy pełgające po kablach węże. Czy to może być i to czy raczej tylko świece?
Przypomniałemsobie jeszcze jedną rzecz. Parę dni temu wjechałem mocno jużrozgrzanym silnikiem na podziemny parking w markecie. Wyłączyłem silnik, wysiadłem z wozu, potem jednak postanowiłem go przestawić, przekręcam kluczyk a tu lipa. Musiałemgokilkanaście razy pochechłać, zanim odpalił. Po zakupach natomiast - jak gdyby nigdy nic...
Czy to pasuje do reszty objawów?

Rafał A.(antek) - |11 Lut 2006|, 2006 01:48

moze wystarczyc jak ucieka tyle iskier... szczegolnie w trudnych warunkach. Odsun- odizoluj i sprawdz ponownie
marcys - |11 Lut 2006|, 2006 13:42

ja chcesz przyoszczedzic na kablach to je wyczysc ekstrakcyjna i wrzuci w peszel powinno pomoc. ale wymiana powinna byc...
_Mu. - |11 Lut 2006|, 2006 16:01

marcys napisał/a:
ja chcesz przyoszczedzic na kablach to je wyczysc ekstrakcyjna i wrzuci w peszel [...]


A co to takiego ten peszel?
I druga sprawa może trochę głupia - w kwestii sprawdzania świec - do świecy prowadzi taki kabel zakończony eliptycznym jakby uchwytem. Czy zdejmuje się go ze świecy po prostu ściągając czy trzeba to jakoś przekręcać?
Zaizolowałem ten kabel na odcinku, gdzie iskrzyło i odsunąłem go od pokrywy- nic to nie dało, niestety... Teraz to nawet załapaćnie chce - tak jakby załapywał na pierwszym cylindrze a potem kończy mu się ochota do pracy...

irek - |11 Lut 2006|, 2006 16:46

Witam
Peszel to ryrka ochronna nakładana na różne elementy

Kabel ściągasz poprostu pociągając za końcówkę i zchodzi

_Mu. - |11 Lut 2006|, 2006 17:54

monter napisał/a:
Oooj Mu chyba sie przeprosisz z dieselkiem :) Zawsze wystarczy aku przerzucic i z buleteczki dolac :)
A przeziebienie to pewnie masz przez nocne lazenie po Warszawce z kolegami z FST :)


Na razie przeprosiłem się z Orionem. Chyba oskrzela mnie łapią i nie mam sił targać się taki kawał drogi po skorkodiesla, który jeszcze musi spotkać się z mechanikiem na okoliczność wymiany łożyska podpory wału.
Co do przeziębienia to takie łażenie na mrozie bez czapki, szalika i rękawiczek to dla mnie pikuś. Załatwiłem się na Lubelszczyźnie - zakopałem się tam w śniegu i poraz pierwszy w życiu zakładałem łańcuchy. Śnieg był głęboki, droga polna, musiałem w nim ryć gołymi rękami na leżąco i w koło wozu i w nadkolach, które były nabite śniegiem, no i nie miałem bladego pojęcia jak się zakłada łańcuchy, a że było po ciemku to operacja trwała bardzo długo na wietrze. W takich warunkach nawet ja mam się prawo przeziębić - szczególnie, że wcześniej w robocie kobieta przez dwa dni pracowicie emitowała bakcyla. :twisted:

Struna - |13 Lut 2006|, 2006 11:45

miałem nie tak dawno podobny przypadek z jednym DOHC - problemem okazała się być cewka zapłonowa - iskry były itd ale właśnie tak niby prawie załapywał, czasem strzelił ale nie odpalił - na próbę założona od poloneza i do dzisiaj na niej śmiga ;)
megalith - |13 Lut 2006|, 2006 13:50

Ja bym chciał z miłą chęcią zobaczyć, jak ktoś z Was szybko i bezproblemowo wykręca świece z DOHCa żeby je sobie podgrzać zapalniczką... Że już nie wspomnę o sytuacji gdy robimy to na zewnątrz przy temperaturze poniżej zera...

Pedał w podłogę i kręcić, no ale najpierw poszukać czy wogle prund jest.

Rafał A.(antek) - |13 Lut 2006|, 2006 14:28

marudzisz, dobry klucz i jedzie sie miodzio :)
Struna - |13 Lut 2006|, 2006 14:55

dobry klucz to podstawa - bo inaczej wogóle nie wykręcisz ;) - ale fakt - chyba najbardziej powalony dostęp we wszystkich Scorpio.
_Mu. - |13 Lut 2006|, 2006 21:42

Właśnie - strasznie ciężko się dostać do tych świec...
Struna, a czy do polonezów są różne cewki zapłonowe czy jakiś jeden rodzaj? Jeśłi różne, to którą kupuć, by pasowała do Scorka?

Struna - |15 Lut 2006|, 2006 16:10

o dtych nowszych z zapłonem elektronicznym
_Mu. - |22 Lut 2006|, 2006 16:00

No i wyjaśniło się - wymieniłem świece (były Motorcratfy z wyjaraną przerwą na 2 mm każda) na NGK i... kupa. Wymieniłem zatem kable na BOSH-owskie i... odpalił bez łaski :mrgreen:
Odetchnąłem z ulgą. Teraz mnie czeka wymiana prawego tylnego przegubu, bo lekko stuka. Ale najważniejsze, że wóz znowu jeździ. (:
Dzięĸi wszystkim jeszcze raz za porady.

Adam_2000 - |22 Lut 2006|, 2006 16:03

_Mu. napisał/a:
Teraz mnie czeka wymiana prawego tylnego przegubu, bo lekko stuka

Nie wymieniaj go... wstrzyknij smaru molibdenowego i po kłopocie :)
Struna tak zrobił, ja też... na razie spokój i cisza. A walił jakby miał się zara rozlecieć :)

_Mu. - |22 Lut 2006|, 2006 16:09

Hmmm - i to pomoże na stukanie? Stuki co prawda są delikatne, ale przejechałem na nim jakieś 200 km, bo w trasie byłem...
Natomiast czeka mnie i tak rozbiórka bo manżeta rozerwana - i prawa i lewa - pewnie od parkowania na głębokim, zmarzniętym wale śniegu przejechanym w poprzek...
Ha! Doczyrtałem dopiero o waleniu jak szalony - Adam2K - te wieści to miód na serce... (:

Struna - |22 Lut 2006|, 2006 16:21

jak masz długo rozwalonego kondona to na smarowanie może być już za późno. Przeguby nie lubią kontaktu z piaskiem, wodą i innymi syfami z drogi.
_Mu. - |23 Lut 2006|, 2006 13:54

Rozmawiałem ze swoim mechesem, który stwierdził, że jesżeli już stuka, to mała szansa na odratowanie, bo oznacza to wyrobienie się elementów "tłumiącyh" (to moje autorskie określenie) stuki - czyli jakichś tam gum czy plastików, nie pamiętam.
Struna - |23 Lut 2006|, 2006 14:22

_Mu., meches poniekąd ma rację - ale jak nawalisz nowego smaru ( w Twoim wypadku wcześniej płukanie z piasku ) to będzie ok - pomimo niby zużytych elementów tłumiących. Sprawdzone organoleptycznie ;)
Boni - |23 Lut 2006|, 2006 14:39

Racja. Miałem tak w OHCu, jeździłem chyba parę miesięcy z porwaną osłoną, zapłakałem się jak się zorientowałem, że dziura i że puka, bo wtedy dorwać półoś to było nie byle co, ale znajomy meches pocieszył, utulił, rozebrał (przegub oczywiście, wy świntuchy :) ) w drobny mak, umył wszystko, złożył na smar molibdenowy, i przegub szalał następne 70kkm, aż do zaszrotowania, i pod koniec wcale nie walił mocniej niż drugi, który nie zaliczył piaskowania.
Adam_2000 - |23 Lut 2006|, 2006 14:47

No bo taka jest konstrukcja tego ustrojstwa, że jak nie ma smarowidła, to będzie "szczelał" :)
marcys - |23 Lut 2006|, 2006 14:48

ja wymieniałem:(
kuba - |23 Lut 2006|, 2006 14:50

Boś się nie zapytał pana profesora :)
Adam_2000 - |23 Lut 2006|, 2006 14:54

marcys napisał/a:
ja wymieniałem:(

Marcyś, ja w Sierrce też wymianiałem, jak tylko dawały się słyszeć.
Ale teraz juz wiem, że wcale nie potrzeba ;) :)

Struna - |23 Lut 2006|, 2006 14:57

pewnie że jak już wyruchane na maxa to lepiej wymienić - ale jak nie ma luzów to przesmarować i heja ;)
marcys - |23 Lut 2006|, 2006 14:58

profesor pierwszy raz je szlag trafilo jak do ciebie jechalem wolalem nie powtarzac a noz cholera drugi poleci? (i poleciał!!)
_Mu. - |23 Lut 2006|, 2006 17:29

No to jeszce jedno pytanko - czym się różni molibdenowy od grafitowego, czy można to to gdzieś kupić no i czy np. te gumy, jeśłi są w sprzedaży osobno to czy razem ze smarem czy osobno - wie może ktoś?
Struna - |23 Lut 2006|, 2006 17:33

gumy są i osobno i ze smarem, a molibdenowy jest lepszy ale grafit też będzie.
Adam_2000 - |23 Lut 2006|, 2006 18:08

Tak dla jasności - ja wstrzyknałem po 50 ml. mienszanki ATF-a z Xeranic-iem (1:1) w każdą manżetę :) (tylko moje są całe, bez dziur).
Matth - |23 Lut 2006|, 2006 18:10

a jak to wstrzykiwales? strzykawa 100ml + najwieksza dostepna igla? ja myslalem ze trzeba rozbierac..
Adam_2000 - |23 Lut 2006|, 2006 18:13

Tak, mam strzykawę 60ml + taką porządną igłę (chyba z 1.5mm średnicy) :)
Matth - |23 Lut 2006|, 2006 18:16

łeee no to fajowo :) chyba zafunduje swoim kuracje zeby nie zaczely stukac na razie mam cisze i niech tak zostanie :) ale jak wstrzyknales przez manzete to dziure juz masz :P
Adam_2000 - |23 Lut 2006|, 2006 18:20

Matth napisał/a:
ale jak wstrzyknales przez manzete to dziure juz masz

No co Ty... po igle lekarskiej ? nawet śladu nie ma :)
Ja za leniwy jestem, żeby zdejmować opaskę ;)

Struna - |24 Lut 2006|, 2006 11:24

ja bez igły wstrzykuję - zdejmuję opaskę, lekko zsuwam kondona i wstrzykuję zawartość strzykawki do przeguba.

heheh - qrna ale to brzmi :D

zztop2 - |24 Lut 2006|, 2006 11:54

a tak profilaktycznie to co jaki czas taka operacje trzeba zastosować, czy do piero jak zaczna pojawiać sie efekty dzwiekowe ??
Struna - |24 Lut 2006|, 2006 12:09

znaczy sprawdzać stan manszetów to kiedy się da to nie zaszkodzi - a smarowanie to jak coś zgrzyta lub wali to wtedy. no chyba, że manszet pęknięty to obowiązkowo płukanie i smarowanie.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group