Ford Scorpio Team
Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio

Ogólne - ABS - I'm sorry !!!

monter - |7 Cze 2005|, 2005 22:26
Temat postu: ABS - I'm sorry !!!
Niestety podziele sie z Wami moimi doswiadczeniami z ostatnich dni. Zawsze bylem zdania ze mam gdzies ABS. Jednak musze sie z nim przeprosic. Nie rozbilem pipilka na szcescie ale... zrozumialem ze akurat w tym aucie to wazne urzadzenie !! Tak sie jakos zlozylo ze w ciagu ostatnich kilku dni prawie codziennie zlozylo mi sie tak ze mialem kilka awaryjnych hamowan. No straszne ale zahamowac ta kabaryne to tragedia bez ABS !! Niewazne czy na suchym czy na deszczu. Postanowilem w najblizszym wolnym czasie poszukac usterki i usunac.
IBOL - |7 Cze 2005|, 2005 23:15

ABS nie skraca drogi hamowania, tylko nie blokujac kol pozwala na ominiecie przeszkody przy wcisnietym pedale hamulca. Nie wiem dlaczego tak sadzisz, jednak u mnie w lato na suchej nawierzchni maszyna niemal staje w miejscu. Jak popada, to faktycznie gorzej i trzeba uwazac, natomiast zima rowniez sadze, ze ABS by sie przydal, choc do tej pory nie mialem okazji spraktykowac jego cudownego dzialania.

Ja natomiast w najblizszym czasie poszukam odpowiedniego bezpiecznika i wylacze to dziadostwo. Uwielbiam chwile, kiedy dojezdzam do skrzyzowania, spokojnie sobie hamuje a tu nie wiadomo skad pedal mi zaczyna skakac i ledwo co hamuje. Poza tym poranne testowanie sie "pedala" tez jest denerwujace. Sadze, ze przy tak niskiej generacji ABS lepiej poradze sobie sam.

monter - |7 Cze 2005|, 2005 23:55

Wiesz jakbys pocztal moje wczesnijesze posty dotyczace ABSu to moznaby powiedziec ze wlasnie mnie zacytowales. Wszystko to prawda jednak... nie przy tej masie auta. Mysle ze wlasnie dlatego Ford wpakowal go do kazdego egzemplarza bez wzgledy na rocznik i model. Ja mam jeszcze dodatkowo z przodu zimowki a to zdecydowanie pogarsza sytuacje.
Pershing - |7 Cze 2005|, 2005 23:59

Oczywiscie ze ABS jest potrzebny. Przeciez nie ładowali go tam ot tak bo mieli nadwyzki magazynowe ;) Jest to ciezki samochod i posiada b. dobre hamulce, nawet nie wiadomo kiedy blokuje kola a przy "podbramkowej" sytuacji mało kto pierdoli sie z pulsacyjnym hamowaniem
IBOL - |8 Cze 2005|, 2005 00:03

Moze dlatego, ze mam szerokie kapcie ale na prawde na suchym asfalcie pieknie sie trzyma drogi i zatrzymuje niemal w miejscu a w sytuacji podbramkowej po prostu omija sie przeszkode.

Zima jest tragedia a na mokrym nie wesolo, wiec jesli ABS pomaga to dobrze ale w moim przypadku to poki co tylko przeszkadza.

Bycmoze gdyby w okresie kiedy byl sprawny uratowal mi tylek, to sadzilbym inaczej.

Rafał A.(antek) - |8 Cze 2005|, 2005 00:39

Ibol żle sadzisz, ale ... kazdy robi jak chce :)

A abs sprawdza sie własnie szczegolnie na mokrym i suchym asfalcie, a nie na sliskim i sniegu.

A co do bezp to 1 ruch i juz, gwarantuje ci ze kilka mocniejszych hamowan, szczegolnie w deszczu i wrocisz szybko do ABSu jak ci zacznie uciekac auto bokami z toru jazdy. Hamowanie z ABS jest bezstresowe, wciskasz ham ulec do konca i martwisz sie reszta, bez ABSu juz tego niezrobisz i musiszpilnowac by nie zblokowac kół...

mmmk - |8 Cze 2005|, 2005 00:51

no ja swoj abs odbudowywalem(znaczy ja szukalem czesci) od kilku miesiecy. wczoraj (bo juz jest po polnocy) odebralem od xxxxxx scorpio. juz zrobione. a jak do mnie zadzwonil i powiedzial za zrobil w koncu abs(bo wcale nie bylo latwo) to byla to jedna z lepszych informacji dnia wczorajszego. i wydaje mi sie ze ten podcisnieniowy zalacza sie jakby pozniej niz moj byly elektryczny w mk1(opony sa te same wiec teraz sa jeszcze bardziej zuzyte) ale to moze tylko moja wyobraznia. jednak ciesze sie jak gwizdek ze zgasla mi kontrolka od absu i ze w koncu dziala :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pozdrawiam
maciek
p.s. a przy masie scorpio na mokrym na 205 bez absu?? tragedia :!:

Rafał A.(antek) - |8 Cze 2005|, 2005 07:45

podcisnieniowy uklad wspomagania działa wolniej i poźniej wiec masz dobre odczucia, ABS włacza sie dalej dośc poźno, i wydajnosc hamowania jest moze nieznacznie słabsza ale napewno sa inne wrazenia przy wciskaniu pedału, trzeba sie przyzwyczaic, tak poporstu ma podcisnieniowe wspomaganie.
Adam_2000 - |8 Cze 2005|, 2005 08:35

Chyba nie ma co dyskutować nad tym, czy ABS w Scorpio jest potrzebny, czy nie :)
Jest i ma działać ! :)
Ja przekonałem się o tym bardzo szybko. W Sierrce, tylko dzięki temu ustrojstwu, miałem do wymiany prawy reflektor i błotnik zamiast całego przodu, kiedy jakiś kretyn na środku skrzyżowania dał po hamulcach, bo zobaczył dziurę w jezdni :))
Teraz, po przesiadce na wieloryba, spawdzałem hamulce. Kiedy zasymulowałem awaryjne hamowanie na prostej drodze przy prędkości ok 130km/h, to owszem hamulce brzytwa, ale co z tego, jak auto obróciło się prawie o 180 stopni ! Dobrze wiecie, że w normalnych warunkach to śmierć ! Różnice w nawierzchni powodują taki efekt.
Po naprawie ABS-u zrobiłem podobne testy i wynik był taki, że za każdym razem auto jechało prościutko, jak po szynach ! :)
Zrobiłem też coś, co wielu uzna za wariactwo - przy 120/h wdepnąłem pedał hamulca w podłogę, jadąc prawymi (a później lewymi) kołami po miękkim i sypkim poboczu !
W obu przypadkach efekt był taki sam - prosto i bez zarzucania )
Pomijając więc dyskusyjną sprawę ewentualnej możliwości ominięcia przeszkody podczas hamowania na śliskim, myślę że właśnie w awarynych sytuacjach ABS pomoże uratować naszą dupcię... :))

kJoFoL - |8 Cze 2005|, 2005 08:37

AMEN
Boni - |8 Cze 2005|, 2005 08:43

Dodam od siebie, że przez te prawie 10 lat w Scorpio miałem akcje w obie strony - ABS włączał się niespodziewanie na piasku naniesionym na drogę czy na przejeździe kolejowym i spodziewanie na lodzie, powodując zę autko "nie chce stanąć" i prawie wjeżdżałem na samochody i ludzi; ale w drugą stronę - pozwalał na deptanie hamulców w zakrętach, na poboczach, na śniegu ibłocie, w takich warunkach, że po obrocie, przy tej długości i masie wozu nie tylko piruety bym kręcił ale i nieraz dach czy drzewo zaliczył. I po tych wszystkich doświadczeniach powiem tyle - ABS ma działać :)
Adam_2000 - |8 Cze 2005|, 2005 08:52

AMEN ... :mrgreen:
Marcin - |8 Cze 2005|, 2005 09:01

a słuchajcie, na czym polega "kanałowość" ABS'u, znaczyć się czym się różni 2-kanałowy od 4 kanałoweo i jakiś tam innych??
Adam_2000 - |8 Cze 2005|, 2005 09:04

W 4-ro kanałowym, każde koło jest sterowane niezależnie, w 3-kanałowym - przednie każde osobno a tylne razem, 2-kan. - różnie (np. lewy przód i prawy tył + PP i LT)...
Marcin - |8 Cze 2005|, 2005 09:06

to jaki jest w wielorybie, jaki w przejściówce, a jaki w starej budzie?
Adam_2000 - |8 Cze 2005|, 2005 09:09

... nie wiem jaki jest w przejściówce, ale chyba najstarszy układ w Scorpio był 3-kan, a w wielorybku jest 4-kan. :)
Marcin - |8 Cze 2005|, 2005 09:11

Cytat:
a w wielorybku jest 4-kan.


no to wypas :mrgreen:

Struna - |8 Cze 2005|, 2005 10:05

Może dlatego wielorybek ma abs OK i nie zboczyłz toru podczas tego testu Adam - ja tam kilk arazy miałem nieprzyjemność jechania Scorpio z działającym ABS i poprostu stres na maxa w najbardziej normalnych drogowych sytuacjach przeżyałem - już ktoś pisał, dojeżdzam do skrzyżowania delikatnie wyhamowuje lekko i nagle pod sam koniec trrr trr trrr trr i qrwa przerażenie w oczach bo auto prawie nie hamuje i widze jak za chwile rozwalę komus dupcię a sobie przód i tak kurna niejeden raz - owszem bywały przypadki w których chciałbym żeby był ABS ale ciężkie godziny treningu w aucie mi go zastępują - już nieraz to mówiłęm i się powtórzę - jak będe miałauto ze sprawnym ABS-em to sobie zrobię wyłącznik tego i będzie działał na moje żadanie a nie jak mu się zachce.
Adam_2000 - |8 Cze 2005|, 2005 10:18

To masz cóś zrąbane Struna :)
W sierrce miałem chyba ten sam system co jest w Twoim (z pompą elektryczną, 3-obwodowy TEVES MK-II), jak ją kupiłem miałm dokładnie takie same objawy. Wystarczyło wyczyścić i wyregulować czujniki i wszystko było O'K.
Podłącz się miernikiem do poszczególnych czujników i sprawdź, czy dają w miarę jednakowe napięcie (+/- 10%) :
Albo lepiej - na zlocie sprawdzimy to organoleptycznie :))

Struna - |8 Cze 2005|, 2005 10:20

tak - mam zrąbane :) - ABS nie działa od zakupu auta i chwała mu za to - ale po wymianie łożyska w przednim kole debil się od czasu do czasu lubi załaczyć co mnie doprowadza do pasji.
IBOL - |8 Cze 2005|, 2005 13:14

Juz myslalem, ze jestem zupelnie odosobniony z niechecia do ABS.

... jesli jakis cudotworca sprawi, by nie wystepowaly wszystkie niechciane i wymienione tu czynniki, to chwala mu za to i tak samo jak wy bede wychwalal ten kolejny cud swiata. Nie mniej nawet w nowej Skodzie Fabii rodzicow narzeczonej wystepuje podobny efekt z dojezdzaniem do skrzyzowania kiedy poczuje troszke piasku, lub po prostu znienacka.

Tak czy inaczej pomysl z wylacznikiem Struny jest OK. Moze przekonalbym sie bardziej jesli dane byloby mi przeprowadzic serie prob w roznych warunkac, podobnie jak Adam ale bez tego nie przekonacie mnie, bo nie wierze czemus co mysli za mnie.

Nie wiem jak wy ale choc w Scorpio hamulce faktycznie sabardzo dobre, to mnie nigdy nie zatrzymuje kol w miejscu niewiadomo kiedy - zawsze wiem gdzie jest granica przyczepnosci i na niej zwykle hamuje a kiedy nie da sie inaczej - omijam przeszkode.

Uwazam, ze nie ma nic gorszego podczas szybkiej jazdy jak brak znajomosci wlasnego auta i umiejetnosci wyprowadzenia go z opresji a poleganie na czyms co moze zadziala a moze nie, nie lezy w mojej naturze.

Struna - |8 Cze 2005|, 2005 13:27

no ja tez dokladnie czuje kiedy trace przyczepność - generalnie jak jade w trudnych warunkach to zero muzy i napierdzielania z głośników tylko cisza i pełna koncentracja, słucham pracy silnika i wtedy idealnie "czuje" samochód.
IBOL - |8 Cze 2005|, 2005 13:35

Otorz to, takze przy szybkiej jezdzie to co napisales i pare innych czynnikow jak zapiete pasy i wlasciwa pozycja za kierownica i czujesz kazda nawet najmniejsza utrate przyczepnosci.
Matth - |8 Cze 2005|, 2005 14:02

witam
u mnie tez nie dziala i dobrze, ale na sniegu by sie przydal scorpio to ciezkie auto i jednak pulsowanie noga nie daje takiej czestotliwosci jak ABS... ale na suchym auto bez ABSu stanie zawsze szybciej.. i to jest wiadoma sprawa nikt tego nie kryje.. ale co do szybkiej jazdy to macie Panowie racje zero muzy tylko engine and suspension:D:D tires alsow oczywiscie

Struna - |8 Cze 2005|, 2005 14:09

totez dlatego jak juz kiedyś będe miał sprawny ABS to tylko z wyłącznikiem - czasem jak będe chciał leniwie pojechac i lajtowo to sobie włączę - a niech sobie bestia popracuje trochę.
mmmk - |8 Cze 2005|, 2005 15:05

Struna napisał/a:
trrr trr trrr trr i qrwa przerażenie w oczach bo auto prawie nie hamuje i widze jak za chwile rozwalę komus dupcię a sobie przód

a reczny to po co masz?? zacigasz i robisz dobra mine do zlej gry i jest ok. ja tak czasami robie ale rzadko. w koncu jezdze jak emeryt wiec ... :mrgreen:
pozdrawiam
maciek

kuba - |8 Cze 2005|, 2005 15:06

Struna napisał/a:
no ja tez dokladnie czuje kiedy trace przyczepność - generalnie jak jade w trudnych warunkach to zero muzy i napierdzielania z głośników tylko cisza i pełna koncentracja, słucham pracy silnika i wtedy idealnie "czuje" samochód.


I to jest pięknie powiedziane. Szum V6 to najlepsza muza :mrgreen:

Marcin - |8 Cze 2005|, 2005 15:08

ta... ale najpierw to trzeba mieć te V6
Struna - |8 Cze 2005|, 2005 15:09

ręczny to raczej miernie hamuje bo auto przy hamowaniu przysiada na przód i tylne koła się zblokują ale że docisk na nie jest niewielki to i hamowanie mierne. A tak bez ABS to nie ma takich dziwnych ekscesów. Ręczny to ja bym użył ale jak bym się ze spora prędkością zbliżał do przeszkody i nie byłoby szans wyhamować - to wtedy auto boczkiem - zawsze to większe tarcie i szybciej się zatrzyma a i tor można sporo zmienić. :)
monter - |8 Cze 2005|, 2005 21:20

IBOL napisał/a:
a w sytuacji podbramkowej po prostu omija sie przeszkode.

Naturalnie zgadzam sie z tym ale sytuacja ktora zmusial mnie od refleksji nad koniecznoscia usprawnienia ABS byla nastepujaca. 1-go czerwca u mnie w miescie zmienili synchronizacje swiatel o czym naturalnie nie wiedzialem (znakow tez nie bylo). Wystartowalem na zielonym a ze lekko z gorki to szybko nabralem predkosci jak zawsze. Jakies 200m dalej jest przejscie dla pieszych ze swiatlami. Zawszy byla zielona fala wiec lycha a tu... kurwa czerwone !! No i hebel... okolo 10 osob przed macha ktore na przerazliwy pisk oponek zimowych 195 zatrzymali sie centralnie na kolizyjnej z moim Scorpio.
Piszesz ibol ze omijasz przeszkode. Spoko ale jak widac nie kazda da sie ominac. Masz rozciagniety peleton pieszych na 4-pasowej drodze a Ty jestes na srodku. Za cholere nie ominiesz.

Ktos pisal o hamowaniu recznym w awaryjnej sytuacji. Nie wiem czy sie orientujesz jakie moga byc tego skutki. Struna wspomnial wlasnie ze przy hamowaniu przod dociska a tyl jest odciazony. Wtedy recznym jedynie mozna pogorszyc i to bardzo. Wystarczy niewielka koleina i wytraci auto kierunku jazdy. Jak sa auta bez ABS to maja cos takiego jak korektor sily hamowania na tylnych kolach. Wlasnie on odpowiada za to ze przy pelnym hamowaniu nie blokuje tylnych kol.

IBOL - |8 Cze 2005|, 2005 21:30

Faktycznie sytuacja nieprzecietna ale i tak pewnie trudno jest dokladnie opisac co wtedy czules i jak dokladnie wygladalo. Najlepiej byloby gdybys przeprowadzil bezpieczny test w identycznej sytuacji:
1. Nagle hamowanie na granicy przyczepnosci
2. Nagle hamowanie "hebel" - gdzie kola zatrzymuja sie w miejscu
3. Hamowanie ze sprawnym ABS

, wtedy wyszloby najlepiej to czy zeczywiscie ABS uratowal sytuacje. Sam nie mam mozliwosci sprawdzenia tego.

Nie mniej moje zdanie pozostaje takie samo ale nie odbierz prosze, ze podwazam Twoje - absolutnie nie - kazdy ma prawo wiedziec i robic swoje.

Adam_2000 - |8 Cze 2005|, 2005 21:53

Powiem tak... jeżdżę samochodem już od 1975 roku, a więc ponad 30 lat (prawo jazdy zrobiłem w wieku 16 l.). Spotkałem się na różnych drogach z bardzo różnymi sytuacjami, z których dzięki Bogu udało mi się wyjść obronną ręką.
Nie uważam się za jakiegoś super kierowcę, ale takie rzeczy jak hamowanie i manewrowanie na śliskiej nawierzni uważam, że opanowałem w stoniu dobrym :)
Jednak jak czytam niektóre wypowiedzi, to myślę że nie do końca rozumiemy co to znaczy sytuacja alarmowa, krytyczna, czy jak ją tam zwał... chodzi mi o sytuacje, w których na jakąkolwiek reakcję mamy powiedzmy 0.5-2 sek. :) nie chodzi o wytrenowanie odpuszczenia hamulca przed przeszkodą i ominięcie jej na placyku manewrowym !... chodzi o to , że w sytuacjach o jakich mówię dochodzi jeszcze niesamowity stress i gwarantuję, że 98% tych, co trenowali na placu (i oczywiście 100% tych co nie trenowali :) ), przypieprzy w tę przeszkodę i daj Boże żeby to był "tylko jakiś słup" a nie gromada ludzi, albo inne auto.
Pewnie, że ABS ma swoje wady - gorsze hamowanie na śniegu, "głupienie" na dziurach... itp...
Znając jednak te wszystkie niedoskonałości ABS-u nikt o zdrowych zmysłach nie będzie myślał, że to ustrojstwo wyciągnie go z każdej opresji :))
Po prostu - ZAWSZE trzeba myśleć i przewidywać !
A w sytuacji kiedy n.p. ciężarówka z naprzeciwka zepchnie cię na pobocze, po którym idą ludzie... wolę, żeby mój samochód reagował tak jak opisałem w poprzednim poście...

zbyszek - |8 Cze 2005|, 2005 22:22

Podpisuje się pod każdym słowem.
Rafał A.(antek) - |8 Cze 2005|, 2005 23:56

moje poglady są zbiezen z pogladami Adama, w syt awaryjnej 98% z was, nie da sobie rady... szanse maja tylko ci co ćwicza, i to tez przy udziale szcześcia.

POwiem tak głupia sytuacja, ciągnołem z 4 osobami na pokładie na tracie ok 160 km/h, trasa normalna jak w polsce miekkie pobocze, row, drzewa, padajacy lekki deszcz, mokrawo. Gdzies tam przedemna samochod - tawria. NAge samochod rosnie w wielkim tępie, okazało sie ze pan niemiał stopów, a kierunek ledwo co sie żaył, pan sobie skrecał w lewo... i sie zatrzymal. No i co? lewą go nie mine, bo właduje mu sie w bok, hamowanie lipa, sciaga w row, i chc e obrocic, , pozatym jest nieefektywne, koła momentalnie sie slizgaja. Z Abs - em bym sienawet nie spocił, a tak mialem pelno w gaciach... w koncu przeleciałem niewiele hamujac tym poboczem, cisnac gaz zeby mnienie wciagneło do rowu...

@ sytuacja, hamowanie na czołowe, przy wyprzedzaniu, poslizg 0 mozliwosci manewru... trza bylo odpuscic i dopiero skercic, a z abs by poszło gładko.

mmmk - |9 Cze 2005|, 2005 00:45

a moj abs cos wariuje :? . zalacza sie przy kazdym hamowaniu jak juz prawie stoje(nawet na suchym asfalcie). dziwne to to. mam wprawdzie klocki do wymiany i tarcze pewnie tez. czy to to moze go oglupiac? czy cos z elektronika sie pokopalo??
pozdrawiam
maciek

monter - |9 Cze 2005|, 2005 08:01

Ja osobiscie uwazam sie za kierowce dobrego. Wprawdzie prawko mam od 8 lat (ale faktycznie jezdze od 10 lat). No przy adamie to nie mam sie co mierzyc - on ma prawko od 75 roku a ja sie urodzilem w 79 :) Rowniez duzo trenuje bo lubie i bo chce umiec wychodzic z awaryjnych sytuacji. Ponadto dwa razy bralem udzial w amatorskich KJS-ach (Lancerem - klasa 2000 i Poldkiem - klasa - 1600). Niestety wypadek nie pozwolil mi psychicznie dalej isc w tym kierunku.
Teraz odnosnie wychodzenia z sytuacji. Tak jak wyzej napisalem uwazam ze jestem duzo lepiej przygotowany do takich manewrow od przecietnego kierowcy. Jednak jadac gdzies w trasie ZAWSZE jestem przygotowany w czuwaniu na to ze moze cos sie wydazyc ale... po swoim miescie jezdze zupelnie na luzie i jak pokazalem niestety na pamiec. Poniewaz bylem wyluzowany i nieuwazny to stres mnie spalil i niestety gowno wyszlo z umiejetnosci. Po prostu widok masakry ktora mogla miec miejsce gdybym wyhamowal za pasami byl ode mnie silniejszy.

Struna - |9 Cze 2005|, 2005 09:58

mnie kiedyś ABS też dupę uratował - wracałem w nocy ze śląska ( chyba Tarnowskie Góry ) drogi wąskie i zaraz na poboczy drzewa, deszcz nawalał a mnei do domku było spieszno ( firmową Octavią pomykałem ) Jechał TIR przede mną, jak się tylko zrobiły przerywane linie na drodze to myk i wyprzedzam a tu zza łuku centralnie na mnie kolejny TIR no i nie ma gdzie uciekać bo juz byłęm w połowie wyprzedzanego TIR-a, na poboczach drzewa gęsto a z przeciwka zapierdziela też nieźle kolejny TIR. Heble na max trr trr trrr i nic, nie bardzo to wszystko się jakos wydaje na happy end - ale po chwili ( teraz to chwila a to były ułamki sekund :) ) naczepa wyprzedzanego TIR-a zaczyna mnie wyprzedzać znowu ( koles też się zachował trzeźwo że nie dałpo hamplach ) No ale to wszystko się za wolno działo w stosunku do nadjeżdzającego i nawalającego już trąbami i światłami TIR-a i juz byłęm totalnie zdesperowany i myśle - trudno trzeba skręcić w naczepę - może się uda i tylko zderzak w Skodzie rozwalę i na pełnym hamplu w ostatniej chwili przed nadjeżdżającym TIR-em sobie skręciłem w naczepę i byłem gotowy na dzwona a tu nic - normalnie na milimetry przeszłem obok naczepy - fart na max-a normalnie.

A kiedyś z kolei to dobrze że ABS nie zadziałałbo bym skosił z 5 osób jak nic - na jakiejś wiosce sobie wpadłęm w łuczek na driffcie a tu kurna leza święte krowy z kościółka rozwleczone na całą drogę - szybka ocena sytuacji i decyzja - trzeba walić poboczem chociaz jakies takie spadziste - i myk, kontra z hamplem w podłogę na moment coby kółka dostały dodatkowy docisk i ominąłem towarzystwo drifftem ale już na trawniczu - z ABS by się nie udało.

Tak czy owak ABS bym chciał mieć ale z możliwością wyłączania.

Księgowy - |9 Cze 2005|, 2005 10:29

Monter nie obraź się ale na jakiej podstawie sądzisz, że jesteś dużo lepiej przygotowany do jazdy od innych kierowców. Może ndlatego, że jeździsz na pamięć, byłeś bliski potrącenia ludzi, czy też dlatego że w czerwcu jeździsz na zimówkach. Moim zdaniem to co napisałeś w tamtym poście swiadczy jednynie o niezbyt rozsądnym (żeby nie nazwać tego dosadniej) podejściu do bezpieczeństwa swojego a przede wszystim innych. I osobiście twierdzę, że większość kierowców (na podstawie własnych doświadczeń), którzy uważają się za dobrych kierowców delikatnie mówiąc przecenia swoje umiejętności.
Struna - |9 Cze 2005|, 2005 10:40

Często tak bywa Księgowy jak piszesz - ja pomimo tego że sporo ćwiczę itd i często wyczyniam na drodze rzeczy które przyprawiają innych o silne powiększenie oczu to nadal mam wielki respekt do niebezpieczeństwa ( coprawda sporo ludzi na drodze pewnie ma mnie za szaleńca i dawcę ale jakby Ci co się znaja i ze mną jechali jakos nei mają takiego przeświadczenia bo jakby everything is under control :) )
IBOL - |9 Cze 2005|, 2005 10:42

hmm, przypomnialo mi sie zaslyszane i pewnie znane wszystkim slowa - "prawdziwy mezczyzna nigdy nie przyzna sie ze jest zlym kochankiem i zlym kierowca" :)

Mysle, ze 90% naszej meskiej populacji tak sadzi - nie jest tak?

Nie mniej uwazam, ze lepiej jechac z przeswiadczeniem ze jest sie pewnym siebie niz ze sie nic nie potrafi. Psychologicznie daje to tylko dobry efekt, poniewaz na drodze trzeba byc zdecydowanym bo niejednokrotnie nie ma czasu na zastanawianie sie. Inna sprawa jest jesli ktos procz pewnosci siebie ma w sobie brak hamulcow przed stwarzaniem niebezbiecznych sytuacji, szacunku dla innych kierowcow oraz respektu dla niebezpieczenstwa.

W samym fakcie sadzenia o sobie, ze jest sie nie zlym kierowca nie widze nic zlego.

Struna - |9 Cze 2005|, 2005 10:47

hmmm - ja tam potrafię się przyznac do błędu i nie mam sie wcale za jakies guru za kierownicą - owszem pewnie sporo przewyższam doświadczeniem niejednego nawet zawodowego kierowcę jeżeli chodzi o jazdę w poślizgu, drifft czy innego rodzaju ewolucje ale znam tez o wiele lepszych od siebie i bez problemu się do tego przyznaję :)
Księgowy - |9 Cze 2005|, 2005 11:04

Ibol oczywiście, że trzeba być zdecydowanym za kierownicą, bo nie ma nic gorszego niż niezdecydowany kierowca (nigdy nie wiadomo co wywinie). Ale do wszystkiego należy podchodzić ze zdrowym rozsądkiem i jednak w jakimś tam stopniu krytycznie do swoich umiejętności.
Ja osobiście czym dłużej jeżdzę, im więcej różnych dziwnych sytuacji mnie spotyka na drogach, i obiektywnie posiadając kaźdym przejechanym kilometrem i każdą przeżytą sytają, i po każdym przetrenowaniu różnych zachowań samochodu w różnych sytuacjach tym bardziej krytycznie podchodzę do swoich umiejętności.

A ponieważ sporo podróżuję naszymi "wspaniałymi" drogami to chciałbym, żeby większość "dobrych" kierowców jednak poświęciła trochę casu na ocenie swoich umiejętności, bo dzięki temu będę miał większą szansą na przeżycie

Pozdrawiam

Boni - |9 Cze 2005|, 2005 11:09

IBOL napisał/a:
hmm, przypomnialo mi sie zaslyszane i pewnie znane wszystkim slowa - "prawdziwy mezczyzna nigdy nie przyzna sie ze jest zlym kochankiem i zlym kierowca" :)
Mysle, ze 90% naszej meskiej populacji tak sadzi - nie jest tak?


Prawie. Kiedyś czytałem badania o poczuciu własnej wartości i zaburzeniach samooceny - w PL coś koło 80% kierowców uważa że jest lepsze od przeciętnego, czyli około 30% kierowców ma zaburzoną ocenę. Utkwiło mi w pamięci, że dużo gorszy wynik mieli profesorowie wyższych uczelni (rzędu 90% uważa, że jest lepsza niż przeciętny profesor) :lol:

Do Struny - jak robisz drifty w takich miejscach i okolicznościach, gdzie są w stanie zaskoczyć cię "święte krowy" za zakrętem, to może się chwilę zastanów nad sobą, a nie nad wyłącznikiem ABSu.

IBOL - |9 Cze 2005|, 2005 11:29

Osobiscie uwazam, ze miara dobrego kierowcy jest tylko i wylacznie zdobyte doswiadczenie, ktore bierze sie nie z wieku a z przejechanych kilometrow i treningow. Decyduja o nim nabyte odruchy - idealnie, gdy sa bezwarunkowe i blyskawiczne, no i to co taki kierowca ma w glowie, bo jesli potrafi dostosowac sie do warunkow jazdy i wykorzystac mozliwosci auta nie sprawiajac zagrozenia dla ruchu, to jest dobrze. Inaczej ma nie male umiejetnosci ale dobrym kierowca nie jest.

Mysle, ze dobrze jest jesli ktos czuje swoj samochod i podczas jazdy zdaje sie byc z nim jedna bryla i druga sprawa, jesli czuje na ile moze sobie pozwolic na drodze i potrafi dopasowac swoje umiejetnosci do stylu jazdy.

Mimo tego co sie tu napisze, tak na prawde sami najlepiej wiemy jakimi jestesmy kierowcami - wystarczy tylko chwile sie nad tym zastanowic, pomyslec z ilu ciezkich sytuacji udalo nam sie wyjsc obronna reka a z ilu nie. Jak czesto stwarzamy zagrozenie na drodze i popelniamy bledy a jak czesto unikamy takich sytuacji.

Chyba nie ma o czym gadac, bo i tak do niczego nie dojdziemy.

Powracajac do tematu dyskusji - kiedy sytuacja na drodze staje sie podbramkowa o wszystkim decyduja ulamki sekund i do tej pory jakos udawalo mi sie wychodzic z roznych opresji, poniewaz dobrze znam ten samochod. Nie potrafie sobie wyobraciz co zrobilbym gdyby w takim momencie zalaczyl mi sie ABS i zadzialal nie prawidlowo, lub gdybym liczyl na to, ze sie zalaczy a nie zrobilby tego. Tak caly czas jestem przygotowany na to, ze musze liczyc tylko na siebie i na bierzaco staram sie przewidywac kazda sytuacje.

ABS przydalby mi sie, jakbym chcial pojezdzic troche bardziej leniwie, powoli albo gdybym w 100% mogl na nim polegac a tak nie powierze swojego zycia czemus co moze zadzialac a moze nie. Moze gdybym jezdzil nowszym autem to mialbym do tego wynalazku wiecej zaufania a moze kiedy wreszcie z Rafalem zdiagnozujemy moj i uda mi sie go naprawic, to przeprowadze fale testow i wysune inne wnioski.

Struna - |9 Cze 2005|, 2005 11:31

no cóż - nie wszytko się da przewidzieć - co pewnie nie raz też na drodze doświadczyłeś.
Adam_2000 - |9 Cze 2005|, 2005 11:32

Cytat:
Do Struny - jak robisz drifty w takich miejscach i okolicznościach, gdzie są w stanie zaskoczyć cię "święte krowy" za zakrętem, to może się chwilę zastanów nad sobą, a nie nad wyłącznikiem ABSu.


... święta prawda Boni :) To jest to , o czym już wspominałem - myśleć i przewidywać. Tylko jak dobrze pamiętam, będąc w wieku Struny - robiłem to samo co on :(
Dopiero z czasem, jak człowiek zakoduje sobie w mózgu, że w domu czekają dzieci i żona, to ta nasza sarmacka fantazja jakoś zanika... :)

Struna - |9 Cze 2005|, 2005 11:38

wiesz - ja też mam dziecko :) - ale co to ma do tego - jedni sobie spokojnie używaja autka a inni wyciskaja z nich nieco więcej. Fakt - dawniej to że tak powiem się wyczyniało bardziej ryzykowne i nieprzemyślane manewry. I czy ja wiem czy to jakas fantazja - ja poprostu to lubię bardzo i pewnie juz mi tak zostanie - jak to mawiają - ten typ tak ma :)
Boni - |9 Cze 2005|, 2005 11:38

IBOL napisał/a:
Mimo tego co sie tu napisze, tak na prawde sami najlepiej wiemy jakimi jestesmy kierowcami - wystarczy tylko chwile sie nad tym zastanowic, pomyslec z ilu ciezkich sytuacji udalo nam sie wyjsc obronna reka a z ilu nie. Jak czesto stwarzamy zagrozenie na drodze i popelniamy bledy a jak czesto unikamy takich sytuacji.
Chyba nie ma o czym gadac, bo i tak do niczego nie dojdziemy.


Jakby ludzie byli tak obiektywni co do siebie, potrafili ocenić jakie sytuacje były ciężkie a jakie wydawały się ciężkie, z ilu wyszli dzięki umiejętnościom, z ilu dzięki szczęściu, kiedy minęli śmierć o włos a kiedy o metr, kiedy stwarzają zagrożęnie, a kiedy nie, albo gdyby lata i kilometry za kólkiem przekładały się wprost na umiejętności, wszystko jak sugerujesz, to każdy mógłby być sędzią we własnej sprawie, a prokuraturę i sądy możnaby skasować. Zgadzam się, nie ma o czym gadać, EOT.

Adam_2000 - |9 Cze 2005|, 2005 11:46

... uwielbiam te POLAKÓW ROZMOWY :))
Już sobie wyobrażam, jakby wyglądała ta dyskusja wieczorem, przy ognisku, z browarkiem... :mrgreen:

to Boni : jak widzę uruchomiłeś już swojego V6 :)

monter - |9 Cze 2005|, 2005 14:15

Musze sie lekko wytlumaczyc. Nie napisalem ze jestem najlepszym kierowca i fogle. Chodzilo mi o to ze przejechalem w zyciu baaardzo duzo kilometrow i bardzo wieloma autami. W stosunku do moich znajomych jest zasadnicza roznica. Na przyklad moj ojciec robi tyle przez 5 lat co ja w rok. I jakbyscie z nim porozmawiali na temat jazdy to na bank wspomi ze kiedys (luty 1992r.) duzym fiatem jak wyjezdzal na sniegu to tak go zarzucilo ze malo latarni nie skosil. Taki czlowiek w porownaniu do mnie ma male szanse wyjscia z niekontrolowanego poslizu - bo ja treanuje a on boi sie trenowac i zal mu auta. Nie twierdzilem ze jestem guru tylko ze mam umiejetnosci wyzsze od przecietnego kierowcy ktory po prostu wsiada i jedzie i nie przewiduje co moze sie stac.

Wiem tez doskonale ze niebezpiecznym jest ze jezdze w czerwcu na zimowkach (a z tylu letnie). Niestety uwierz mi Ksiegowy ze chcialbym mic letnie ale niestety na razie mnie na to nie stac. Powiesz pewnie ze uzywane kosztuja 60zl a to niewiele. Ok rozumiem. Niestety od 3 lat jestem bezrobotny a mam zone i male dziecko wiec mam bardzo duzo innych wydatkow z miesiecznych dochodow ktore wynosza ZERO zl. Wiec skoro juz moi rodzice nas utrzymuja to nie bede dodatkowo dodawal im kosztow - niestety Kulczykami nie sa.

Boni - |9 Cze 2005|, 2005 15:24

Monter, w szczególe akurat jeżdzenie na zimówkach w lecie ma sens, odwrotnie to już niekoniecznie, a w ogóle - nikt nie musi się tłumaczyć. Motto na dziś - "dorosły jest ten, kto nie ma pretensji do siebie o cudze błędy, i do innych o swoje błędy".

Do Adama - tak, ruszyłem wczoraj V6 na serio. Dzieci nie poznały ojca i samochodu na parkingu (stały i się patrzyły na mnie w samochodzie, ale mózgi im nie przyjęły do wiadomości, że to tata :) ), żona się ze mnie śmieje, że oszczędzam wóz w porównaniu z OHCem, V6 mruczy cudownie, sprawdziłem cruise control, bo zapomniałem kupując (działa :) ), automat cyka. I co najlepsze, przy spokojnej jeździe pokazuje chwilowe 8 do 10 litrów na 100, jak to prawda, to ja chromolę LPG, zjeżdżony OHC palił tyle albo i lepiej, mogę zasuwać na beni :)

Przy okazji, czy to prawda, że jeżdżąc po mieście automatem 4 z dużym silnikiem sensowne jest wyłączenie overdrive (czyli w Scorpio - jeżdżenie na 3, zamiast na D) bo oszczędza skrzynię (konwerter, sprzęgła i hydraulikę) i daje lepsze przyspieszenia, przy praktycznie takim samym zużyciu paliwa? Bo jest to logiczne i znam takie opinie o wielu "amerykanach" i japońskich (Camry i Maxima), ale o Scorpio nie wiem, a doświadczenia mam ~0 ?

Struna - |9 Cze 2005|, 2005 16:35

No to kolejny user został urzeczony dźwiękiem V6 - muzyka dla ucha jak te silniczki w Scorpio gadają.

No ale straszny OT się zaczyna bo wątek o ABS jest :) więc o automacie i jeździe na 3 czy inaczej może walniecie osobny temacik - z pewnościa i inni się dołączą do dyskusji.

Struna - |10 Cze 2005|, 2005 12:07

Boni - prosiłeś o kierunki białe w nowym temacie no i masz :) a skrzynke tez widze że przenieść trzeba boście się rozgadali ostro :)

Oki zrobione - tu sobie gadajcie w temacie ASB

http://forum.ford-scorpio.pl/viewtopic.php?t=3760


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group