Ford Scorpio Team
Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio

Ogólne - Dzwon i siła Scorpio.

artnow - |16 Maj 2005|, 2005 21:37
Temat postu: Dzwon i siła Scorpio.
Dzisiaj mój brat zaliczył porządnego dzwona w moim skorpioniku.
Dla znających Łódź podaję konkrety:
Jechał sobie spokojnie z pracy zachodnim pasem al. Włókniarzy. Zajmował prawy pas. Nagle poczył silne uderzenie z tyłu, auto poleciało do przodu, następnie zaczęło tańczyć piruety, zakręciło się kilka razy wokół własnej osi, zwiedziło wszystkie trzy pasy i wylądowało na poboczu.

Przyczyną całego zdarzenia był kierowca Jelcza z naczepą, który "nie zauważył scorpio jak zmieniał pas...".

Walął w lewy tylni bok, zaraz nad światłęm i rozjechał go aż do drzwi. Na szczęście nie uszkodzil ani słupka, ani drzwi. Na oko wygląda, że do wymiany jest lampa (na razie się trzyma, ale pewnie jak się rozbierze to się rozsypie), lewe tylnie całe nadkole i zderzak.

Naprawdę, po tym jak widziałem jakiej wielkości był Jelcz, jak wyglądały ślady hamowania jelcza i ślady opon na asfalcie po piruetach dochodzę do dwóch wniosków:
1_ niewiarygodnie szczęście brata, że udało mu się wyprowadzić samochód z tego, że nie postawiło go i nie dachował, że żaden z pędzących po Włókniarzy w godzinach szczytu samochodów, nie natknął się na tańczące scorpio.
2_ jak na takie walnięcie - zniszczenia są naprawdę niewielkie. Jak je sfotografuje to na pewno udostępnie zdjęcie.


Aha i jeszcze jedno - facet jest ubezpieczony w jakimś czymś dziwnym, z siedzibą w Krakowie. W razie czego jest tu dużo ludzi z Kraka ???

monter - |16 Maj 2005|, 2005 23:19

Daj jakies szczegoly i oczywiscie fotki coby wszystkim uswiadomic jakimi bezpiecznymi autami jezdzimy. Moja zona po lekturze Twojego postu swierdzila ze dobrze ze mamy znowu Scorpio bo jakbysmy mieli taka sytuacje w Corsie to byloby po nas a ona z synkiem zwsze jezdza z tylu.
Oczywiscie serdeczne wspolczucia z powodu rozbitego pupilka.


Uklon do Adminow. Moze zalozymy poptaptrzony na SierraFan dzial "Nasze dzwony". Nie w celu chwalenia sie a przestrogi oraz uswiadomienia jakie to bezpieczne auta.

artnow - |17 Maj 2005|, 2005 07:30

A ja właśnie wczoraj swoją Żonę zapisałem na kurs prawa jazdy. A o wypadku jej powiedziałem dopiero jak była zapisana i wpłaciłem całą kasę.

Ale ona też coraz bardziej się przekonuje, dlaczego ja tak "się uparłem na scorpio"

sobolaqe - |17 Maj 2005|, 2005 08:37
Temat postu: Re: Dzwon i siła Scorpio.
artnow napisał/a:
Aha i jeszcze jedno - facet jest ubezpieczony w jakimś czymś dziwnym, z siedzibą w Krakowie. W razie czego jest tu dużo ludzi z Kraka ???


co to za towarzystwo? i gdzie;)
moze bede mogl w czyms pomoc jak by byly problemy.
jak znajde chwile czasu to moge gdzies podskoczyc.

kuba - |17 Maj 2005|, 2005 08:54

Tak Scorpio to bardzo twarde auto. Sierra tez (niestey sparwawdzone na sobie :mrgreen: )

Ps. Jak kiedyś będę przlatywal przez Łódź to wpadnę do Ciebie na dobre jedzonko :D

artnow - |17 Maj 2005|, 2005 09:04

Spoko - namierzyłęm ich, mają siedzibę w Łodzi. Ale nie ma co - idą naprzeciw klientowi... Zgłoszenia szkód do godziny 14...
Struna - |17 Maj 2005|, 2005 10:01

a co to za ubezpieczalnia ? tak dla ogółu coby unikać :)
IBOL - |17 Maj 2005|, 2005 10:26

Czekam na zdjecia - z opisu wypadku wynika, ze powinno byc konkretnie. Szkoda auta ale dobrze, ze tylko tak sie stalo a nie gorzej.
Wiem jak mozna nie zauwazyc auta w lusterku - moj ojciec nie zobaczyl kiedys 7-miotonowej Tatry, bo schowala sie w martwym punkcie. ... nie mniej jak mozna nie zauwazyc Scorpio jadacego z przodu to juz nie rozumiem.

kuba - |17 Maj 2005|, 2005 10:43

Art daj fotki scorka i napisz co to za ubezpieczalnia
artnow - |17 Maj 2005|, 2005 11:00

No więc po kolei:
Jeśli chodzi o dzwona to był naprawdę duży, ale samochodowi niewiele się stało (niewiele jak na taką skale zdarzenia.
Dodam tylko, że normalnie jeździ i nie robi żadnych problemów.
Jak pogoda pozwoli to po poludniu robie zdjęcia.
Natomiast, co do ubezpieczalni to uważam, że nie należy się wystrzegać "wynalazków".
OC - czyli ubezpieczenie obowiązkowe, służy nam po to, żebyśmy po pierwsze mogli się wylegitymować polisą przed policją, po drugie żebyśmy nie musieli z własnej kieszeni płacić za wyrządzone przez nas szkody. Natomiast o jakości naszej ubezpieczalni przekona się dopiero poszkodowany przez nas. Inaczej się sprawa ma z AC.
I jeszcze jedno - obejrzalem sobie tego jelcza. Z miejsca kierowcy jest taka możliwość, żeby nie zobaczyć... Tym bardziej, że pewnie bardziej się skupial na lusterku.

artnow - |17 Maj 2005|, 2005 11:50

To było na polisie:

Polskie Towarzystwo Ubezpieczen SA
Oddzial w Krakowie
Al. Beliny Prazmowskiego 6
31-514 Krakow
Tel 410-63-50

Ale mają swoją siedzibę w Łodzi na Wólczańskiej 55/59 tel 636-63-22

Jak złoże im wizyte, to opowiem co i jak.

monter - |17 Maj 2005|, 2005 12:00

PTU to wcale nie jest jakas dziwna ubezpieczalnia. Jest dosc znana jednak jeszcze niezbyt rozwinieta w naszym karaju. tak czy tak AC bym tam nie chcial miec.
artnow - |17 Maj 2005|, 2005 12:02

AC to tylko w PZU, Warcie i temu podobnych. Nigdzie więcej.

OC - gdzie taniej...

Marcin - |17 Maj 2005|, 2005 21:55

zajrzyj sobie Artur do mojego tematu z wypadkiem... tam zobaczysz jaka twarda sztuka ze scorka :twisted:
wegus - |17 Maj 2005|, 2005 22:18

Struna napisał/a:
a co to za ubezpieczalnia ? tak dla ogółu coby unikać :)


jak ktos kto rozwali Ci samochod bedzie miał u nich OC to nie unikniesz .....

artnow - |17 Maj 2005|, 2005 22:30

Oto zdjęcia:
















IBOL - |18 Maj 2005|, 2005 01:28

Szkoda auta ... ale popatrz na to z innej strony - dostaniesz odszkodowanie, mozliwe ze calkiem szybko. Jak dobrze pojdzie to za odszkodowanie kupisz sobie drugiego Scorpiaka.
artnow - |18 Maj 2005|, 2005 07:17

Na tak duże odszkodowanie raczej bym nie liczył...
Tego chce zrobić, żeby braciak sobie nim jeździł.
A nowego skorka i tak szukam.

sobolaqe - |18 Maj 2005|, 2005 08:48

artnow napisał/a:
To było na polisie:

Polskie Towarzystwo Ubezpieczen SA
Oddzial w Krakowie
Al. Beliny Prazmowskiego 6
31-514 Krakow
Tel 410-63-50

Ale mają swoją siedzibę w Łodzi na Wólczańskiej 55/59 tel 636-63-22

Jak złoże im wizyte, to opowiem co i jak.


hmmm jakis miesiac temu bylem tam z kolezanka likwidowac jej szkode.
koles ktory mial u nich OC wjechal jej w tyl. nie bylo zadnych problemow z nimi, samochod juz jezdzi naprawiony. papiery papiery i jeszcze raz papiery, opisywanie sytuacji po 3 razy mimo ze jest w notatce policyjnej napisane.
z 2 godziny nam zeszlo, ale mysle ze niama sie co ich bac.
zycze zeby wszystko sie pomyslnie zakonczylo.

artnow - |18 Maj 2005|, 2005 09:04

Spokojnie, w razie czego żywcem się nie dam. Ostatecznie sam pośrednio pracuję w ubezpieczeniach...
Ale pst...

artnow - |18 Maj 2005|, 2005 09:48

Blacharz będzie mi potrzebny.

I tu ukłon w strone Łodzian.
Znacie kogoś, kto to zrobi dobrze i nie zedrze ze mnie ????


A wszystkim, którzy mają problem z tym, że żona nie akceptuje Scorpio, bo wielki, itp itd, proponuje jej pokazać moje zdjęcia, dodać jeszcze że zdarzyło się to przy prędkości ok. 80 km/h a jelcz prawie urwał swój stalowy wielki zderzak z przodu.

IBOL - |18 Maj 2005|, 2005 09:49

artnow, co do odszkodowania, to nie tak dawno temu facet cofajac na pargingu wgniotl drzwi w peugeocie 205 '91 mojego ojca. Drzwi dalo sie wypchnac tak ze niemal nie ma sladu a z odszkodowania dostal 1100zl, czyli polowe wartosci auta :) .
IBOL - |18 Maj 2005|, 2005 09:53

Moj wujas jest blacharzem i na prawde porzadnie zna sie na robocie. Na pewno nie zedrze, jednak nie zaszkodzi jak sie zorientujesz w cenach a z roboty bedziesz zadowolony na 100%. Jegoszef jet lakiernikiem ale z nim lepiej nie rozmawiac, tylko zrobic blache i cheja do innego, bo jest drogi (choc cena jest tu proporcjonalna do jakosci).
Jesli jestes zainteresowany, to daj znac na priv - jest to na Zlotnie.

monter - |18 Maj 2005|, 2005 09:57

No niestety przy aktualnie niskich cenach samochodow jest dos duzy problem ze szkodami. Tak jak wspominasz Ibol Twoj ojciec dostal polowe wartosci tylko za drzwi. Gdyby kolo zahaczyl w Peugeocie jeszcze blotnik to mialbys szkode calkowita. Taki wlasnie bezsens jest z niskimi cenami aut.
artnow - |18 Maj 2005|, 2005 09:59

A ma może ktoś wgląd w taryfikator wartości aut ???
Ile jest warte moje scorpio według ichnich książeczek ???
Chce sobie policzyć ile mogę max dostać.

kuba - |18 Maj 2005|, 2005 15:34

tragedii nie ma, ale błotniczek dobrze by bylo wymienic, bo dużo szpachli zejdzie na wyrównanie.
Rafał A.(antek) - |18 Maj 2005|, 2005 17:04

wyklepie sie ;) ja mialem podobnie :)
artnow - |18 Maj 2005|, 2005 19:27

Nie wyklepie się, bo jest na wylot przeorany miejscami...
Rafał A.(antek) - |18 Maj 2005|, 2005 19:56

podspawa sie ...
mamnamairy na blacharza, ktory robi tanio ( po cichu ) ale nie wiem jak robi.

monter - |18 Maj 2005|, 2005 21:09

Respect - nawet szyba nie strzelila. Jestem pelen podziwu dla Scorpio - juz nie po raz pierwszy zreszta.
Tijs - |18 Maj 2005|, 2005 21:56

Scorpio to twarde auta...nie to co inne wynalazki...moj kumpel mial ostatnio wypadek...(Monter i Waski moze słyszeliscie w czasie swiat o wypadku na skrzyzowaniu koło Tesco ze az słupy od sygnalizacji poscinal) jechał Renault 19 i powiedzial ze nigdy juz małego auta...tylko duuuuze bo jak w niego baba z boku 206 wyje..... to 5 % szans na przezycie mu dawali :|
Zysio - |18 Maj 2005|, 2005 23:21

Ja jakiś czas temu widziałem osobiście efekty zderzenia czołowego Scorpio z Astrą II. W scorpio przód się trochę złożył i strefy zgniotu zadziałały jak trzeba ale zapewniam, że Astry nie chcielibyście oglądać. Dosyć powiedzieć że przednie słupki niemal pionowo były... :shock:
Tijs - |18 Maj 2005|, 2005 23:35

[img=http://img53.echo.cx...04693ve.th.jpg]


nieciekawie renault 19 wyglada po bocznym uderzeniu przez peugota 206....to sa wlasnie małe auta :/


zbyszek - |18 Maj 2005|, 2005 23:40

Zmasakrował go dość znacznie. A jak z tego wyszła 206?
Tijs - |18 Maj 2005|, 2005 23:49

babka z 206 wyszla bez szwanku a moj kolega z renowki miednica połamana wycieta sledziona...noga polaman w 3 miejscach bedzie mial operacje...nerka peknieta wewnetrzne krwotoki itd...a miednica mu sie zrasta...ma chłop szczescie...auto troche zdemolowane ale nie widzialem go niestety..w 206 licznik zatrzymal sie na 120 km/h
kuba - |19 Maj 2005|, 2005 07:37

No to go pani ładnie klepła, bez 2 zdań miał kolega szczęście ze wyszedł z tego w miarę żywy
artnow - |19 Maj 2005|, 2005 08:14

A mój skorpionik przyciąga chyba tylko większych od siebie...
W grudniu 2003 chciał mu dac rade tramwaj, ale skończyło się podobnie jak i tym razem, teraz Jelcz...
Czyżby atakowały go tylko auta, które się poczuwają do tej samej kategorii "wagowej" ???

kuba - |19 Maj 2005|, 2005 08:33

nie wnikaj, jak miałem sierrke to też przyciągała tylko większe od siebie, skończyła pod IFĄ, taką terenową wersją Robura. (malutka czołóweczka). Była dzielna do samego końca.
Marcin - |19 Maj 2005|, 2005 12:07

moja stara buda też lubiła duże wozy... ;/
artnow - |19 Maj 2005|, 2005 22:25

Po wizycie w PTU SA - czyli w firmie ubezpieczenioweej sprawcy.

Relacja:

Godzina 11:00 podjeżdżamy z bratem pod budynek przy ul. Wólczańskiej 55.-59 w Łodzi. Zajeżdżamy na parking. Ani jednego wolnego miejsca. Stajemy "gdziebądź". Nie zdążyłem wysiąść z samochodu, a wyskakuje portier z budynku i krzyczy na nas, że tu nie wolno stawac. No to ja mu grzecznie, że w takim razie gdzie mam stanąć. To on mi odpowiada, że po drugiej strony ulicy, jak na parkingu nie ma miejsc. Kończę dyskusję z nim, bo on nie jest stroną. Zostawiam brata w samochodzie a sam idę do siedziby firmy PTU SA, na pierwszym piętrze budynku.
Wchodzę do działu likwidacji szkód i pytam się, gdzie mogę stanąć bo przyjechałem zgłosic szkodę i na oględziny a na parkingu nie ma miejsc. To on mi na to, że mogę sobie stanąć po drugiej stronie ulicy. JA mu mówię, że po drugiej stronie ulicy postój jest płatny i kto za to zapłaci. Bo jeśli koszt postoju będzie wliczony w wypłacone świadczenie z tytułu szkody tak jak przykładowo wypłacane są koszta holowania, to nie ma problemu ja mogę tam stanąć, natomiast w przeciwnym wypadku, nie zamierzam ponosić dodatkowych kosztów związanych z wizytą u nich, do której zostalem zmuszony, przez ich klienta. Na to pan mi mowi, że jego to nie obchodzi, jakbym sobie przyjechał o ósmej rano to bym miał miejsce, a tak to sam sobie jestem winien. Zanotowałem sobie w pamięci jego słowa, już w wyobraźni umieszczając je w odpowiednim akapicie skargi, która powstanie, po zakończeniu pstępowania. W międzyczasie bratu udało się znaleźć miejsce i zaparkował.
Idziemy do działu likwidacji szkód. Czyli do pana, z którym wcześniej rozmawiałem na temat miejsca do parkowania. Witam się z panem jeszcze raz, mówię, że chce zgłosić szkode. Nadmieniam, że zgodnie z jego wczorajszą poradą (byłem dzień wcześniej tam, żeby pobrać dokumenty do wypełnienia) nie wypełniałem dokumentów sam, tylko przywiozłem czyste, żeby tak jak mi wczraj powiedział - wypełnić je z jego pomocą. Na co pan mi odpowiada:
Pan chyba sobie nie wyobraża, że ja z panem będę wypełniał dokumenty. Ja mam inne rzeczy do roboty niż pana dokumenty. To pana sprawa, żeby je wypełnić. To nie mój interes.
Więc nie wdawałem się w zbędne dyskusje. Po prostu zapytałem, gdzie przyjmuje jego przełożony i do niego poszedlem. Opowiedziałem o całej sytuacji. Kierownik teoretycznie wziąłe stronę swojego pracowanika, próbując go wytłumaczyć.
Wyszedłem, nie chcąc tracić nerwów do reszty. Usiedlizmy z bratem i przystąpiliśmy do wypełniania. Gehenna i droga przez męke. Nawet trzeba podać producenta opon, pomijając fakt, że opis zdarzenia wypisuje się na trzech róznych protokołach w różnych wariantach. Po 5 minutach wypełniania dokumentów, zauważyłem, że facet, który nam nie chciał pomóc wchodzi do gabinetu 'szefa'. Wyszedł po jakimś czasie. PO 20 minutach przyszedł do nas i zapytał w czym pomóc z drukami. Po ponad godzinie pisania, mieliśmy już wypełnione dokumenty.
Powędrowały one do jednego z pokojów, a my zostaliśmy poproszeni o zaczekanie, 'zaraz' wyjdzie do nas rzeczoznawca i dokona oględzin.
Wyszedł w końcu 'koleś ' co to wyglądał, jak Jas Fasola idący na wojnę. Na szyi aparat, w reku jakaś walizka, protokoły, przymiar i jeszcze parę pierdół. No i ten tępy wyraz twarzy. Poszliśmy do samochodu. Pan zaczął rzystawiać jakiś dziwny przyrząd elektroniczny d oblachy i coś spisywać. Grzecznie zapytałem co robi, a on mi na to, że mierzy grubość lakieru. No to niech sobie mierzy. Zmierzył tą grubość chyba w 80 punktach na powierzchni całego auta. Następnie porobił zdjęcia. Po 15 minutach mieliśmy dostac protokół. Dostaliśmy po prawie pół godzinie. Na odrębnym protokole były wymniki pomiaru grubości lakieru. Zapytałem pana grzecznie, czy pokaże mi numer świadestwa homologacji urządzenia pomiarowego. Pan mi mówi "już momencik" i gonie w pokoju. Myślę sobie - oho chyba zaraz mnie zażyje.
Wychodzi z jakąś kserokopią (entą wnioskując po jakości).
Pokazuje mi to, a tam coś po niemiecku wypisane i niemiecka pieczątka. No to się go pytam co to jest. A on na to, że to certyfikat urządzenia.
No to mu mówię, że przykro mi bardzo, ale to nie to samo co nasze polskie świadectwo homologacji, które musi mieć np alkomat, czy radar drogowy. Biorę protokół i podpisuję, że nie zgadzam się z nim bo urządzenie nie posiada swiadectwa homologacji. Po czym odbieram protokół z opisanymi zniszczeniami i udaję się z powrotem do pracy. w chwili wyjścia z budynku jest godzina 14:00. Dodam, że nie było tam w międzyczasie ani jednego klienta...

3 godziny i kupa nerwów. W środe powinno mu się "już" udac zrobić wycenę. Coś czuję, że znó się pokłócę, bo powiedział mi, że będzie robiona w oparciu o ceny nowych części minus amortyzacja za wiek auta.

Czy ktoś mi może powiedzieć dwie rzeczy;
1 - Czy ja naprawdę jestem taki kótliwy, czy to Ci ludzie sa tacy beznadziejni ???
2 - Czy w którymś momencie zrobiłem cos nie tak, albo nie miałem racji ??? :evil:

Rafał A.(antek) - |19 Maj 2005|, 2005 22:39

nie to tak jest. niestetu powiem ze pewna firma z nazwa na P i koncowka U (mazwa 3 literowa) w tym fakcie jest jeszcze gorsza. W fakcie ubezpieczen OC rownienieciekawie. Ostatnio zwiedziłem cały 1 inspektorat wlacznie z dyr naczelnym. Dopiero tam dalo sie normalnie porozmawiac i dopiero tam problem okazał sie błahy i "do rowziazania" w dodatku w ciagu 3 min ...

A likwidacja szkody , gdzy sprawca ubezpieczony w ww firmie rownie nieciekawa w dodatku wyliczenia tak marne ze szkoda słow...

IBOL - |19 Maj 2005|, 2005 22:46

Po krotkiej i nie koniecznie trafnej analizie stwierdzam, ze od samego poczatku podszedles bojowo do sprawy a w wielu przypadkach liczy sie pierwsze wrazenie, choc w niewielu powinno.

Osobiscie preferuje mowic swoje i myslec swoje, jednak sa granice i po ich przekroczeniu trzeba wkroczyc na sciezke bojowa.

W przypadku urzedow jednak a szczegolnie ubezpieczen (jesli przychodzisz z roszczeniem) wydaje mi sie, ze jest to swego rodzaju standart.

artnow - |19 Maj 2005|, 2005 22:51

Antek: Nie do końca się z tobą zgodzę, ale Ty już wiesz dlaczego ;-)
IBOL: Nie poszedłem bojowo nastawiony, raczej bojowo odpowiedziałem na bojowe przywitanie.

Tijs - |19 Maj 2005|, 2005 22:51

mieszkamy w takim kraju artnow ze bez klotni to sie chyba nie obejrzie w zadnym urzedzie...no chyba ze trzeba im cos zaplacic to oczywiscie bez najmniejszego problemu....ehhhhhhhhhhh
Rafał A.(antek) - |19 Maj 2005|, 2005 23:09

ja wiem i moze masz inne spojzenie, ja mowie z pozycji zwykłego petenka ktoremu rozbili auto , a sprawca był ubezpieczony w tej foirmie, i wiem co i jak przesazedlem, i znow, z pozycji zwyklego petenta ktory poszedł załatwic sprawe ubezpieczenia OC w tejze firmie
artnow - |19 Maj 2005|, 2005 23:09

Kiedy ja naprawdę uznaję zasadę, że trzeba najpierw grzecznie, ale z drugiej strony nie pozwalam się dymać ot i tyle. Niech mijeszcze tylko ktoś powie, czy to urządzenie do pomiaru grubości lakieru powinno mieć jakieś polskie świadectw odopuszczenia lub świadectwo homologacji żeby było wiarygodne w świetle prawa.
marcys - |19 Maj 2005|, 2005 23:15

dlatego mimo szkodowosci zawsze mam 60 % znizki. nie bede im placił wiecej niz im sie nalezy.
Rafał A.(antek) - |19 Maj 2005|, 2005 23:15

powinno
jak kazde urzadzein pomiarowe, mało jesli jest to urzadzeni pomiarowe, to procz homologacji powinno miec tesz swoiadectwo kontrolne dozoru technicznego czy jakos tak
o przeprowadzonej co jakis czas kalibracji, regulacji czy poprostu stwierdzenia ze dalej dobrze mierzy

IBOL - |19 Maj 2005|, 2005 23:18

Cytat:
dlatego mimo szkodowosci zawsze mam 60 % znizki. nie bede im placił wiecej niz im sie nalezy.

Tez bym tak chcial moc stawiac im warunki ... jak?

artnow - |19 Maj 2005|, 2005 23:32

Antek - ja też tam startowałem z pozycji zwykłego petenta, a także pomagałem kilku znajomym się odnaleźć. Zarówno ja jak i oni byliśmy pozytywnie zaskoczeni jakością obsługi. Bo w tej chwili ja rozważam kwestię jakości a nie tego ile zapłacą.
Rafał A.(antek) - |20 Maj 2005|, 2005 01:00

no z jakoscia przy zalatwianiu szkody , no to w miare. nic szczegolnego
z 4 h czekania, druki sam wypełniłem
umowienie na ogladziny na nastepny dzien
i to wszysko

_Mu. - |20 Maj 2005|, 2005 01:29

Jak tak sobie czytam te wasze wywody, o tym jakie to auto twarde, mocne itp. to śmiać mi się chce. Wóz jest duży, ma strefy zgniotu, jest ciężki i to wszystko.
A tak naprawdę to miętki jest - wystarczy palcem blachę nacisnąć i się gnie.
Twardymi wozami to są Volvo, stare merce no i Granada. Taką, niestety mamy erę miętkich autek. W stanach już plastikowe chryslery i cadillaki robią, tyle, że oparte na siatkowej konstrukcji. Blachy zaś w nich coraz mniej... Nie wiem czy poza Volvo coś jest jeszcze jednocześnie twarde i bezpieczne dla pasażera zarazem...

Boni - |22 Maj 2005|, 2005 23:11

artnow napisał/a:
Kiedy ja naprawdę uznaję zasadę, że trzeba najpierw grzecznie, ale z drugiej strony nie pozwalam się dymać ot i tyle. Niech mijeszcze tylko ktoś powie, czy to urządzenie do pomiaru grubości lakieru powinno mieć jakieś polskie świadectw odopuszczenia lub świadectwo homologacji żeby było wiarygodne w świetle prawa.


To jest tak - jeśli ubezpieczyciel zaczyna pogrywać (a znajdźcie takiego który czasem nie pogrywa :? ) trzeba podchodzić do sprawy trochę nie tak jak tu szkicujesz, nie szukać czy coś tam jest prawidłowo przez nich robione, czy mają świadectwa homologacji, itp tylko niech robią swoje, ale pilnować żeby wszystko co oni robią było na papierze, żeby mieć kopię każdego świstka, każdej obietnicy, oprotestowywać wszystko co tylko WYDAJE ci się nieprawidłowe (jak ten tester), znowu - na papierze i z potwierdzeniem odbioru. Taki tryb nic nie daje na początku i nie warto od razu się stawiać jeśli sprawy idą ok., bo tak naprawdę nic nie poradzisz na tym etapie na ich złą wolę czy opieszałość, ale jeśli coś śmierdzi, to po pierwsze - papier dyscyplinuje niektórych ludzików od ubezpieczeń, po drugie - w razie sporu masz z czym iść do sądu, a w razie rozwiązania ok. nic cię to dodatkowo nie kosztuje. Nie ma nic gorszego niż rozpoznanie sprawy w sądzie, gdzie ty masz rację i ich jedną błędną decyzję na papierze, oni łżą w żywe oczy, ale mają trzy teczki ekspertyz i opinii pokazujących jak rozpoznawali sprawę i ile serca i pracy włożyli w to, żeby ci g..no wypłacić. Żaden sędzia nie wyda publicznego szmalu na powtórzenie wszystkiego co oni zrobili, a nam się nie opłaca brać od razu do byle bryki rzeczoznawców niezależnych, branie ich w ramach sprawy sądowej jest ryzykowne, wcale nie wiadomo czy się wygra i przerzuci koszta na nich. Dlatego zostaje tylko papierologia, jak oni mają trzy teczki i ty trzy teczki, to może nawet w razie sporu pójdą na ugodę, jak walniesz swoimi aktami w biurko jakiegoś dyrektora ;)

Co do testera, pewnie, że masz rację, każdy przyrząd pomiarowy powinien być certyfikowany, a certyfikaty już od paru lat muszą być tłumaczone (ale trzeba było wziąć kopię tego niemieckiego świstka, czasem są niezłe jokes, jak się potem okazuje, że niemiecki certyfikat był na pół roku, które dawno minęło :) )

Co do wypłaty mius amortyzacja - nic nie poradzisz, takie prawo, wyceniają wartość ruchomości w momencie szkody, szkodę procentowo, mnożą, i tyle wypłacają. Pilnuj po prostu żeby wszystko opisywali dokładnie jak jest, bo nie wydaje mi się, żebyś na tym etapie mógł zrobić kosztownę ekspertyzę niezależną, nie opłaci się (jak zrobisz ją po ich niefajnej decyzji, to będzie o wiele za późno).

Wiem że gadam jak paranoik, ale wiecie.. only paranoid can survive :) a swoich NOTOWANYCH wypadków i kolizji już dawno nie liczę, to liczba dwucyfrowa, samymi Scorpio ze 4, a poprzednio, hohoho ;) Na ogół ubezpieczenia szły gładko, ale... długo by opowiadać.

BTW ostatnio nie ma lepszej broni na biurwy niż "proszę pana/pani, to jest komóra z dyktafonem, kładę ja o tu, i nagrywam naszą miłą rozmowę". I często nie musi wcale mieć dyktafonu :) inna sprawa, że ja rzeczywiście nagrywam :lol:

Adam_2000 - |22 Maj 2005|, 2005 23:22

Cytat:
a swoich NOTOWANYCH wypadków i kolizji już dawno nie liczę, to liczba dwucyfrowa, samymi Scorpio ze 4, a poprzednio, hohoho


... kurcze... jak będziesz się wybierał do Łodzi, to daj cynk - zostawię auto w garażu i pojadę tramwajem :))

Boni - |22 Maj 2005|, 2005 23:26

_Mu. napisał/a:
Jak tak sobie czytam te wasze wywody, o tym jakie to auto twarde, mocne itp. to śmiać mi się chce. Wóz jest duży, ma strefy zgniotu, jest ciężki i to wszystko.


Mu, to nie jest "i to wszystko", każda bryka to kompromis jakości, bezpieczeństwa i ceny. Przywołujesz wozy które są oczywiście solidniejsze i bezpieczniejsze, ale może nie porównujmy ceny Scorpio z porównywalnym Mercem czy Volvo, ok? Porównanie z amerykańcami już jest rozsądniejsze, ale też - koszta utrzymania nieporównywalne. Więc w swojej klasie CENOWEJ i JAKOŚCIOWEJ (w "jakości' jest wielkość, konstrukcja, blacha etc), to użwane Scorpio bije na łeb pod względem bezpieczeństwa prawie wszystko co jest na naszych drogach. Takie jest moje zdanie.

Boni - |22 Maj 2005|, 2005 23:34

Adam_2000 napisał/a:

... kurcze... jak będziesz się wybierał do Łodzi, to daj cynk - zostawię auto w garażu i pojadę tramwajem :))


"Swoich" niekoniecznie w sensie, że ja biłem, mnie tez bili :wink: Scorpiakami to chyba remis, dwa dwa. A do Łodzi nie jeżdżę, odkąd kiedyś się na jakiejś śmiesznej ulicy w centrum nie mieściła połowa zaparkowanego samochód, moje Scorpio i tramwaj, pojadę dopiero jak wyburzycie deko na poboczach :lol:

marcys - |23 Maj 2005|, 2005 16:34

IBOL napisał/a:
Cytat:
dlatego mimo szkodowosci zawsze mam 60 % znizki. nie bede im placił wiecej niz im sie nalezy.

Tez bym tak chcial moc stawiac im warunki ... jak?


wspolwlasciciel z pelnymi znizkami w innej firmie (które zresztą tez juz sa srednio aktualne), zawieranie umow nie w głownych odziałach firmy tylko u pośredników, im łatwiej kit wcisnąć. siedze w tej samej firmie od 5 lat i mają taki bałagan ze potrafią nie zauwazyc ze jestem u nich ubezpieczony(wysylaja pismo z grozbami ze sie musisz ubezpieczyc i te pe...to sie dzwoni i podaje numer polisy) a o tym ze znizki sie nie zgadzaja to juz wogole. ale firme zmieniam od wrzesnia bo znowu mialem kolizje, a zaswiadczenie o znizkach wspólwłaściciel bierze z firmy gdzie ma ubezpieczoną przyczepe:)

Struna - |24 Maj 2005|, 2005 17:32

No SAAB jest też konkretnie twardy :)
Tijs - |24 Maj 2005|, 2005 19:31

no twardy jest ale i drogi tez troszke...no ale za 150 000 zł mamy saaba 95 bodajze ale w standardzie jest wszystko gdzie u innych sprzedawców te wyposazenie kosztuje... :( ale to niestety marzenia
artnow - |3 Cze 2005|, 2005 12:19

Mają już wycenę.

Uznali szkodę całkowitą i proponują 1100 PLN. Na razie tyle wiem na telefon. Nie odbierałem jeszcze dokumentów.

Dowiadywałem się w warsztacie - sama robocizna będzie mnie kosztowała 1200
PLN, nie mówiąc o kosztach części.

Czy mam jakąkolwiek szansę na to, żeby odzyskać pieniądze za wyrządzoną
szkodę ???

_Mu. - |3 Cze 2005|, 2005 12:47

Boni napisał/a:
_Mu. napisał/a:
Jak tak sobie czytam te wasze wywody, o tym jakie to auto twarde, mocne itp. to śmiać mi się chce. Wóz jest duży, ma strefy zgniotu, jest ciężki i to wszystko.


Mu, to nie jest "i to wszystko", każda bryka to kompromis jakości, bezpieczeństwa i ceny. Przywołujesz wozy które są oczywiście solidniejsze i bezpieczniejsze, ale może nie porównujmy ceny Scorpio z porównywalnym Mercem czy Volvo, ok?[...]


Jeśli porównujemy Scorpio z mniejszymi samochodzikami, oraz zestawiamy ich stan powypadkowy z ich stanem a nawet stanem ciężarówek, to mówienie o podobnych klasach wozów uważam za bezprzedmiotowe. Albo auto jest twarde albo miękkie. Scorpio jest "miętkim ciulem robione" :mrgreen: Gnie się pod palcem. (; (Co nie wyklucza, że bezpieczne - ale w wątku o twardości mowa).

zbyszek - |3 Cze 2005|, 2005 12:53

Artnow jak to, bo nie rozumie :oops: Szkoda całkowita i tylko 1100????
artnow - |3 Cze 2005|, 2005 13:18

Właśnie sobie co nieco poczytalem i zaczynam ich ścigać.

Ludziom z podobnymi problemami polecam tą lekturę:

http://www.rzu.gov.pl/vad...oc.htm#problemy

kuba - |3 Cze 2005|, 2005 13:34

_Mu. napisał/a:
Jak tak sobie czytam te wasze wywody, o tym jakie to auto twarde, mocne itp. to śmiać mi się chce. Wóz jest duży, ma strefy zgniotu, jest ciężki i to wszystko.
A tak naprawdę to miętki jest - wystarczy palcem blachę nacisnąć i się gnie.
Twardymi wozami to są Volvo, stare merce no i Granada. Taką, niestety mamy erę miętkich autek. W stanach już plastikowe chryslery i cadillaki robią, tyle, że oparte na siatkowej konstrukcji. Blachy zaś w nich coraz mniej... Nie wiem czy poza Volvo coś jest jeszcze jednocześnie twarde i bezpieczne dla pasażera zarazem...


jest SAAB

Boni - |3 Cze 2005|, 2005 13:42

Nie za bardzo. Najpierw sprawdź papiery, jak i za co liczyli wartość samochodu (bywają różne dziwne rzeczy, np. Scorpio 2.0 ze wspomaganiem i szyberdachem zmienia się nagle w "gołe" 1.8). Z papierami możesz przejść się do jakiegoś innego brokera albo ubezpieczyciela, poprosić żeby spojrzeli w Eurotax i zweryfikowali "po znajomości" itp. To jest najważniejszy w tej chwili punkt - co i jak liczyli.

Jak nie uda się podwyższyć kwoty, to jedyne co ci ewentualnie zostaje, to odmówienie przyjęcia szkody całkowitej, i wniosek o przywrócenie samochodu do stanu sprzed wypadku. To jest tak - samochód był wg. nich wart 1100 przed wypadkiem, teraz 0. Ty mówisz im - "ok. ale ja nie chcę kasy, chcę mieć samochód wart 1100, proszę wskazać warsztat, który to zrobi". To czasem działa, ale przy tak starych wozach jest trudne, zapierają się jak mogą, żeby wtrynić ci szkodę całkowitą.

Polecam niezły FAQ nt:
http://www.rzu.gov.pl/vad...ikacyjne_oc.htm

IBOL - |6 Cze 2005|, 2005 23:32

W razie czego znajomy ma dobrego prawnika, ktory wygrywa mu wszystkie sprawy z ubezpieczalniami a troche ich juz mial. Ostatnia byla wlasnie ta, w ktorej ubezpieczalnia zanizyla wartosc auta przy uznaniu szkody calkowitej. Teraz dostanie tyle co mu sie nalezalo i nie powiem - dobrze na tym wyjdzie :)

Jsak cos to tez jest z Lodzi, wiec jesli jestes zainteresowany to pisz na PW.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group