| |
Ford Scorpio Team Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio |
 |
Ogólne - Zajob, delegacja - czyli okazja...
_Mu. - |12 Lut 2005|, 2005 09:26 Temat postu: Zajob, delegacja - czyli okazja... Ehlo.
Tak się składa, że w ramach zapiep#u w robocie mam teraz nawiedzać różne miasta Polski, w tym Szczecin. No i tak sobie kombinuję, że stamtąd do Berlina nie jest daleko. Jakimś autobusem możnaby podjechać i pooglądać sobie wózki. Jest tam parę miejsc, gdzie wszystko stoi w kupie. Robił to może ktoś juz kiedyś?
Ma sens taki ew. zakup? Co o tym sądzicie?
Pershing - |12 Lut 2005|, 2005 09:40
Znajomy tez tak myslal i sie rozczarowal. Przy Polskiej granicy zadnych okazji nie trafisz, sa bardziej "polskie" ceny i obszar dosc dobrze wyczyszczony przez kupujacych, wiec trzeba troszek dalej na zachod sie pofatygowac. Oczywiscie nie jest to stereotyp. Kupujesz gazete ogloszen i szukasz
Księgowy - |12 Lut 2005|, 2005 16:33
Generalnie bez sensu jest taki wypad bo okazji nie trafisz. Czym bliżej nas tym droższe i nastawione na sprzedaż do Polski. Najlepszy układ to mieć kogoś w reichu i umówić się ze inteeresuje cię auto np do 3.000 EUR i cierpiliwe czekać. Polecam też www.inserat.de to taka niemiecka wersja Kontaktu, są ogłoszenia prywatnych osób i trafiają sie czasem ciekawe oferty. W ciemno nie ma co jechać moim zdaniem
pozdrawiam
Rafał A.(antek) - |12 Lut 2005|, 2005 23:19
tez sadze ze wszystko wymiecione. Pozatym obecnie w kraju juz tyle tego ze jest duzy wybór, a z ceny moznamocno zejsc, bo samochody sie nie sprzedaja i ci co przywieźli chca sie pozbyć, byle odzyskac utopioną kase, czesto nawet po kosztach, no i odchodzi problem i koszt jazdy i załatwiania formalnosci, itp.
danyy90 - |13 Lut 2005|, 2005 07:46
Witam panowie. Niestety stwierdzam Ze jesteście w błędzie. Niedawno kiedy interesował mnie zakup furki w D, zadałem pytanie kumplowi który mieszka w Berlinie. Brzmiało ono:"Olo co zrobić czy przyjechać do Berlina,czy lepiej dalej na zachód, bo słyszałem ze w berlinie drożej i wogóle nie ma co wybrać". Odpowiedz rozwiała moje wątpliwości cyt:"...ja ja a pod holenderską czy francuzką granicą auta rozdają za darmo,stuknij sie, i policz ile zapłacisz za podróż na np. westfalie(reg. w poł.-zach.niemczech)". No i wybrałem choć nie powiem kierowały mną także względy towarzyskie byłem u niego w piątek, ogień do niedzieli, a w poniedziałek miałem kupionego zajebistego skorpiaczka 2.9 4x4 kombi 94` 121 tys.km. środek jak w 3 letnim autku po prostu miodzio. Polecam plac pod Tempelhofem (lotnisko) dużo autek fajne ceny ja za mojego zapłaciłem 1050 E co dla mnie jest spoko ceną ale turasa (sprzedawce)wałkowaliśmyjakieś dwie godzony cena wyw.była 1600 E cholewka ale sie rozpisałem sorki
danyy90 - |13 Lut 2005|, 2005 07:50
to był mój pierwszy post a wy mnie już na pewno nie lubicie za takie wypracowanie pozdrowienia dla wszystkich forumowiczów miejsce jest spoko wiele ciekawych rzeczy no i oby nas więcej
Pershing - |13 Lut 2005|, 2005 11:46
Spoko lubimy wypracowania Przynajmniej jest co czytac. Co do zakupu od Turasa to ja bym sie 10 razy zastanowil. No ale skoro trafiles na egzemplarz w dobrym stanie to tylko pogratulowac udanego zakupu. Jesli chodzi o ceny to na pewno nie ma przepasci miedzy wschodem a zachodem ale mysle ze jest podobnie jek w Polsce. Z kumplem oplacalo nam sie jechac 300 kilometrow do Poznania po samochod. Wiadomo wszedzie mozna trafic okazje tylko gdzieniegdzie jest ich wiecej a gdzie indziej mniej. Pozdrawiam i witam na forum
Arvin - |13 Lut 2005|, 2005 12:12
Turki potrafią niezłe wałki kręcić na autach... to fakt Ale trzeba mieć na nich sposób... A wtedy to już można z nimi interesy robić
Rafał A.(antek) - |13 Lut 2005|, 2005 18:22
raz ze turki oszukuje gozej niz polacy i mozna kupic auto mocno opdpicowane
a dwa ze nawet nie to ze ceny duzo wyzsze,, tylko to ze mniejszy wybor, bo to co okazyjne i dobre to juz przebrane. a zosaja smieci i tyle.
danyy90 - |15 Lut 2005|, 2005 14:32
no wszystkich i tak nie przekonam (Antek), ale czy ktoś był na weselu które wszystkim się podobało a co do tego właśnie turasa jego cwaniactwo polegało na wyciągnięciu koła zapasowego radia i poprzeczek na relingi (a zostawił różne papiery od tych rzeczy w dokumentach instrukcje itp.) i za to też spuścić z ceny musiał ha ha pozdrawiam
Rafał A.(antek) - |16 Lut 2005|, 2005 04:01
Co kto woli, ja jak po auto to bym do holandi lub belgi jechal. Jesli juz
Struna - |22 Lut 2005|, 2005 01:14
ech - chyba za bardzo generalizujesz Rafał - zdarzają się okazje czasami na tym świecie i trzeba korztstać CARPE DIEM
Rafał A.(antek) - |22 Lut 2005|, 2005 04:36
jasne ze tak!, ale jak jedziesz na 2 dni, szansa trafienie okazji jest znikoma... tam kupa ludzi zyje z wynajdowania okazji i jest spora szansa ze cie ubiegna
Struna - |22 Lut 2005|, 2005 09:42
No to nie podlega dyskusji Masz rację.
Pershing - |22 Lut 2005|, 2005 10:34
Dlatego jest jeszcze cos takiego jak e-bay. Tam mozna fajne kąski upatrzec. Licytujesz i masz zaklepane. Znajomy kupil tam Corolle za 1Euro (słownie jeden euro). Mial miec rzekomo uszkodzony silnik. Pojechal po nia wkrecil swiece i bruuummmmmm . Helmutowi az szczena opadla Wrocil oczywiscie o wlasnych silach. Powodem byla jakas blacha usterka w silniku. Najwieksze jaja byly przy rejestracji samochodu bo oczywisci nikt nie wierzyl ze mozna kupic samochod za 1Euro. Tak wiec czasami mozna spotkac nawet SUPER okazje
|
|